Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Panika wśród chorych na serce i kardiologów. W planach jest 60-proc. cięcie na tę specjalizację. W samym Chrzanowie rocznie do kliniki serca trafia 2 tysiące chorych. Połowa zostanie odesłana

Plany Ministerstwa Zdrowia, które zakładają ostre cięcia finansów dla kardiologii w całym kraju, wywołały prawdziwą burzę także wśród lokalnych lekarzy, a przede wszystkim ich pacjentów. Jeśli dojdzie do skutku redukcja funduszy o przeszło połowę, wówczas gros chorych na serce pozostanie bez pomocy specjalistów. - Będziemy mieli znacznie większą ilość zgonów - prognozuje Jacek Nowak, ordynator kardiologii w chrzanowskim szpitalu powiatowym.

Czarny scenariusz zakłada także likwidację wielu prywatnych klinik, takich jak Polsko-Amerykańska Klinika Serca w Chrzanowie, do której zjeżdżają pacjenci z całego regionu. Wykonywane są tutaj najbardziej skomplikowane, pionierskie operacje, ale też wszczepianie stentów, w tym nawet metodą bez cięcia.

Co roku około dwóch tysięcy pacjentów zyskuje tam szansę na nowe życie. Jeśli finanse zmaleją o połowę, ci starsi będą odsyłani z kwitkiem. 70-letnia Jadwiga Zborowska, która w ubiegłym roku przeszła w Chrzanowie skomplikowaną operacją na aorcie brzusznej, prawdopodobnie w ogóle nie zostałaby przyjęta. Tymczasem lekarze z chrzanowskiej kliniki uratowali jej życie. Podobnych zabiegów bez „krojenia” pacjenta wykonano dotychczas tylko kilkanaście w kraju.

Jadwiga Zborowska przejechała prawie 300 kilometrów z Wambierzyc (pow. kłodzki) do Chrzanowa, żeby odzyskać władzę w nogach. Przyjechała, by uszczelnić jej bajpas w pachwinie prawej nogi, który sąsiaduje z tętniakiem. Okazało się, że stan jej zdrowia jest znacznie poważniejszy i wymaga bardziej skomplikowanego zabiegu. - Nie byłoby mnie już na świecie, gdyby lekarz nie pomógł na czas - wyznaje. Choć ma już 70 lat, nie brakuje jej krzepy. - Chodzę, a wręcz biegam, opiekuję się wnukiem - wyznaje.

- Takich historii mamy naprawdę wiele. Nie wyobrażam sobie, że moglibyśmy nie pomóc tym ludziom - mówi Aleksander Żurakowski, ordynator chrzanowskiej kliniki.

Niepokojące statystyki

Choroby układu krążenia są od ponad 50 lat największym zagrożeniem dla życia Polek i Polaków. W 2012 roku były one odpowiedzialne za 45,6 proc. ogółu zgonów. Z danych GUS wynika, że co roku w Polsce zawał serca dotyka 100 tys. osób, co się równa liczbie mieszkańców jednego sporej wielkości miasta. Dla 35 tys. pacjentów zawał kończy się zgonem.

Choroby serca:

Nadciśnienie tętnicze. Ryzyko jego wystąpienia u osób starszych jest znacznie większe. W grupie 65+ na nadciśnienie choruje ponad 50 proc. społeczeństwa.

Choroba wieńcowa (niedokrwienna). U osób starszych choroba ta pojawia się częściej. Mężczyźni już po 55 roku życia, a kobiety po 65 r. życia zaliczają się do grupy zwiększonego ryzyka zapadalności na to schorzenie.

Niewydolność serca - po 80 roku życia chorobę tę odnotowuje się nawet u 10-20 proc. mieszkańców globu.

Rozmawiamy z Aleksandrem Żurakowskim, ordynatorem chrzanowskiego oddziału Polsko-Amerykańskiej Kliniki Serca oraz członkiem zarządu Stowarzyszenia Zawodowego Kardiologów Interwencyjnych.


Apeluje Pan do posłów z regionu, by pochylili się nad problemem propozycji planowanych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych ostrych, nawet 60-procentowych cięć pieniędzy na kardiologię...

Jeśli pomysł redukcji finansowania kardiologii dojdzie do skutku, to polskim pacjentom grozi niebezpieczeństwo. Środowisko kardiologiczne przewiduje, że może zmniejszyć się liczba profesjonalnych klinik, a to oznacza powrót do sytuacji sprzed 20 lat, kiedy umieralność z powodu zawału serca była olbrzymia, bo pacjenci po prostu nie mieli szans na czas dojechać do szpitala w dużym mieście. Ci lekarze, którzy zostaną, staną zaś przed wyborem niemożliwym: pomóc bez względu na rygor budżetowy czy odmówić pomocy części pacjentów. Trzeba będzie wybrać, któremu z nich uratować życie. Dla lekarza taki wybór nie istnieje. Czy to oznacza, że będziemy musieli segregować chorych np. ze względu na wiek? Dzisiaj pomagamy wszystkim, zarówno 80-latkowi, jak i 40-latkowi.

Ten starszy będzie miał mniejsze szanse na pomoc, bo jego leczenie, choćby ze względu na więcej schorzeń, oznacza większe nakłady. To straszne i bezduszne, ale prawdopodobnie lekarz, odmawiając mu pomocy, skaże go na śmierć...

Wybór między pacjentami, którzy zostaną zakwalifikowani do zabiegu, byłby niewyobrażalnym obciążeniem psychicznym dla lekarzy. Decydenci, którzy nie stają z pacjentami twarzą w twarz, nie zdają sobie z tego sprawy. Urzędnicy patrzą na cyfry, a dla nas to człowiek, z rodziną, swoją historią i oczekiwaniami, planami i nadziejami. Do tego podejrzewam, że wielu wybitnych kardiologów po prostu zrezygnuje z pracy, przenosząc się na przykład do poradni albo wyjeżdżając za granicę, gdzie wynagrodzenie za tę samą pracę jest znacznie wyższe. To przykre, bo kardiologia w Polsce w ciągu ostatnich piętnastu lat bardzo ewoluowała i dziś nie odstępuje swą jakością od Zachodu. Cięcia oznaczają dla nas krok wstecz właśnie o te 15-20 lat. Zabiegi wszczepiania nowoczesnych stentów, np. powlekanych lekiem, które są już czymś normalnym poza Polską, znów będą u nas niedostępne. W efekcie może to doprowadzić do zwiększenia umieralności w Polsce, zwłaszcza wśród mieszkańców tzw. Polski powiatowej, których nie będzie stać na zapowiadane dopłaty do procedur.

Istnieje ryzyko, że także chrzanowska klinika przestanie istnieć...

Polsko-Amerykańskie Kliniki Serca od kilkunastu lat świadczą szeroki, kompleksowy zakres usług - od poradnictwa, przez diagnostykę, leczenie w ramach procedur z zakresu kardiologii, kardiochirurgii, chirurgii naczyniowej, aż po rehabilitację i monitoring pacjentów po leczeniu. Kardiologia jest jedynie wycinkiem naszej działalności. Mam jednak obawy, że ten czarny scenariusz jest realny w przypadku innych podmiotów, jeśli ministerstwo nie zweryfikuje swych planów i nie weźmie pod uwagę analiz, argumentów i wyliczeń środowiska.

Ilu aktualnie pacjentów korzysta z Waszej pomocy?

Z usług samej kardiologii korzysta rocznie około dwóch tysięcy osób w różnym wieku i z różnych, małych i większych miejscowości.

Połowa z nich może nie mieć szans na przeżycie...

Choroby serca to od 50 lat najczęstszy powód zgonów w Polsce. Kardiologia to tak naprawdę nie tylko leczenie serca, ale także całego układu sercowo-naczyniowego. Oprócz zawału również jesteśmy narażeni na udary, pęknięcia tętniaków aorty brzusznej, drastyczne niedokrwienie kończyn prowadzące do amputacji. To naczynia połączone. Pacjenci rzadko chorują tylko na serce. W tym kontekście wiele dziedzin medycznych jest niedofinansowanych, takich jak choćby chirurgia naczyniowa. Do tego ważne jest, by po incydentach sercowo-naczyniowych była kontynuacja leczenia - czyli rehabilitacja, regularne wizyty kontrolne, diagnostyka.

Ministerstwo Zdrowia, zabierając pieniądze kardiologii, chce je przeznaczyć m.in. na psychiatrię, Zakłady Opiekuńczo-Lecznicze oraz darmowe leki dla seniorów...

Te dziedziny oczywiście również wymagają nakładów, ale umówmy się - nie można do nich porównywać medycyny ratunkowej, leczenia niewydolności serca. Poza tym, jeśli mówimy o geriatrii czy psychiatrii, to są to często również nasi pacjenci. Jeśli chodzi o ZOL i tabletki... czy naprawdę, będąc zmuszonym odmówić 80-latkowi zabiegu interwencyjnego na serce w klinice, mam zaproponować mu jako alternatywę miejsce w ZOL, dać garść tabletek i spodziewać się takich samych efektów terapeutycznych?

Rozmawiała Magdalena Balicka

Z regionu

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!