Kazimierz Łysak z Libiąża, po wypadku w kopalni od 45 lat walczy o uznanie choroby zawodowej Kazimierz Łysak z Libiąża, po wypadku w kopalni od 45 lat walczy o uznanie choroby zawodowej

Kazimierz Łysak z Libiąża, po wypadku w kopalni od 45 lat walczy o uznanie choroby zawodowej (© Magdalena Balicka)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Choroby zawodowe. Kazimierz Łysak z Libiąża cudem przeżył wypadek w kopalni. Od wielu lat jest inwalidą. Choć ma problemy z mową i słuchem, nie może udowodnić choroby zawodowej

Kazimierz Łysak z Libiąża miał 24 lata, gdy pod ziemią libiąskiej kopalni Janina zawaliła się na niego część ściany. Przygniotło mu czaszkę, rozszarpało kość udową. Cudem przeżył, od tego czasu nie potrafi mówić wyraźnie, częściowo jest głuchy. Przepracował w zakładzie osiem lat. Ostatnie trzy był ratownikiem. Dziś jako 71-latek walczy o uznanie choroby zawodowej.

- Kilka operacji, miesiące spędzone w szpitalu, potem renta. Najpiękniejsze lata przesiedziałem w domu jako inwalida - wyznaje Kazimierz Łysak, zaznaczając, że przed wypadkiem był zdrów jak ryba.
- Byłem silnym, rosłym mężczyzną. Zdobywając uprawnienia ratownika, wcześniej górnika cieśli, przeszedłem chyba wszystkie możliwe badania lekarskie - przekonuje.

Wypadek odmienił jego życie na zawsze.
- Notoryczne i bardzo uciążliwe bóle kręgosłupa nie dają spać w nocy ani swobodnie się poruszać. Z roku na rok są coraz bardziej dokuczliwe. Do tego te ciągłe migreny - wyznaje pan Kazimierz, podkreślając, że najbardziej uciążliwe są jednak problemy ze słuchem i mową. - Po wypadku bardzo niewyraźnie mówię. Bez aparatu słuchowego prawie nic nie słyszę - przekonuje mężczyzna.
Przechodząc przez ulicę, musi szczególnie uważać. Nie zawsze słyszy klakson nadjeżdżającego samochodu. Nawet najgłośniejszy dzwonek telefonu nie wywołuje u niego szybkiej reakcji.

Pan Kazimierz jest na rencie wypadkowej. Emerytura mu się nie należy, bo przepracował zbyt mało lat. Jest jednak przekonany, że ma podstawy do ubiegania się o chorobę zawodową. - Pracowałem kilka lat w hałasie. Do tego ten wypadek spotęgował uszczerbek słuchu - zaznacza mężczyzna. Jego problemy z uszami potwierdziło kilku niezależnych lekarzy, m.in. w Szpitalu Wojewódzkim w Zakopanem. Obok przewlekłego zespołu bólowego kręgosłupa zdiagnozowano niedosłuch.

- Byłem w dwóch instytutach medycyny pracy: w Sosnowcu i Krakowie. Wszędzie stwierdzono niedosłuch dużego stopnia, obustronny, ale nie zawodowy - żali się pan Kazimierz, nie mogąc zrozumieć, dlaczego nie należy mu się świadczenie.
Jest przekonany, że lekarze orzecznicy się pomylili. - Przecież nie słyszę na dwoje uszu. Jestem po ciężkim wypadku. Pracowałem w trudnych warunkach, gdzie hałas i pył były na porządku dziennym - przekonuje mężczyzna, zarzekając się, że nie chodzi mu nawet o podwyższenie renty ani dodatkowe odszkodowania z tytułu orzeczenia choroby zawodowej, ale o sprawiedliwość.

Po wypadku kopalnia Janina wypłaciła mu jednorazowe odszkodowanie. Comiesięczna renta wypadkowa też nie jest niska. Prawie trzy tysiące złotych wystarcza na podstawowe potrzeby i utrzymanie rodziny.

- Mam już 70 lat i pewnie długo nie pociągnę. Chcę jednak mieć satysfakcję, że po tylu zmarnowanych latach udało się wywalczyć swoje - wyznaje ze smutkiem. Doczekał się już czwórki prawnuków. - Gdy byłem młodym ojcem, zamiast uczyć życia swe dzieci, a potem wnuki, siedziałem obolały w domu i użalałem się nad własną niedolą - opowiada.
Choć przeszedł przez kilka komisji lekarskich, nikt nie uświadomi go nawet, że może ubiegać się o orzeczenie o niepełnosprawności, które upoważnia go m.in. do miejsca postojowego dla inwalidów. - Sąsiad mnie pokierował, gdzie trzeba, dopiero w tym roku - wyznaje.

Reporterów "Gazety Krakowskiej" poprosił, by pomogli mu zrozumieć, dlaczego nie przyznano mu orzeczenia o chorobie zawodowej. Sprawdziliśmy i jak się okazuje, nie ma na to szans.

Małopolski Ośrodek Medycyny Pracy w Krakowie
31-504 Kraków, ul. Zygmunta Augusta 1, tel. 12 424 20 00, 12 293 30 00
Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Chrzanowie
ul. majora Grzybowskiego 7,
32-500 Chrzanów, tel. 32 623 23 79
Zakład Ubezpieczeń Społecznych w Chrzanowie
ul. Oświęcimska 14, 32-500 Chrzanów, tel. 32 623 30 04 do 08.
Do najczęściej orzekanych chorób zawodowych w powiecie chrzanowskim zalicza się pylicę płuc i niedosłuch (górnictwo, byłe Zakłady Materiałów Ogniotrwałych).


Z Krystyną Olejniczak, kierownikiem wydziału higieny pracy w chrzanowskim sanepidzie

Ilu mieszkańców powiatu chrzanowskiego rocznie ubiega się o orzeczenie choroby zawodowej?
W ubiegłym roku było to 86 osób. U 23 stwierdzono chorobę zawodową, a u 63 wniosek był odrzucony. Rok wcześniej pozytywnie rozparzono 26 wniosków, odrzucając 62.

Skąd takie duże dysproporcje?
Osób, które podejrzewają u siebie chorobę spowodowaną uciążliwością pracy, jest bardzo dużo. Niestety, kryteria, które upoważniają lekarza orzecznika do stwierdzenia choroby, są bardzo restrykcyjne. Istnieje tylko 26 jednostek zawodowych, które są w wykazie tych chorób i które w ogóle brane są pod uwagę. Rekstrykcyje są też parametry. Na przykład przewlekłe zapalenie oskrzeli można zaliczyć do choroby zawodowej tylko wówczas, jeśli wydolność oddechowa wynosi mniej niż 60 procent. Ważny jest też czas, jaki minął od zakończenia pracy w trudnych warunkach. Na przykład przy ubytku słuchu są to tylko dwa lata. Niestety, w dzisiejszych czasach jest wiele chorób spowodowanych pracą, na przykład nowotwory, które objawiają się po kilkunastu latach i nie są brane pod uwagę.

A jak jest w przypadku ubytku słuchu?
Ubytek można zaliczyć do choroby zawodowej tylko wówczas, gdy stwierdzi się go w obu uszach i wynosi nie mniej niż 45 decybeli w każdym. Jeśli jest choć o pół decybela mniej, już się nie kwalifikuje.

Jak wygląda procedura ubiegania się o orzeczenie choroby zawodowej?
Lekarz pierwszego kontaktu lub każdy specjalista może skierować pacjenta podejrzewającego u siebie chorobę zawodową do Wojewódzkiego Ośrodka Medycyny Pracy. Wysyła wniosek wraz z dokumentacją medyczną. Tam pacjent jest dokładnie badany w kierunku choroby zawodowej. Następnie lekarz orzecznik wysyła zgłoszenie rozpoznania choroby do sanepidu oraz okręgowego inspektora pracy. My wszczynamy procedurę administracyjną.

Jakie profity niesie ze sobą pozytywne orzeczenie?
Finansowe. O nich jednak decyduje Zakład Ubezpieczeń Społecznych, którego orzecznik ustala procent uszczerbku na zdrowiu.
Rozmawiała Magdalena Balicka

Wiadomości Kraków, Wydarzenia Kraków

Komentarze (2)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Górnik (gość)

jak się należy to powinni wypłacić, ktoś stracił dla ich zysków zdrowie i jeszcze nie możne odzyskać odszkodowania, żenada :(