Będą mandaty za karmienie

Anna Głuch
"Popatrz córeczko, gołąb!" "A co to takiego, mamusiu?" - chrzanowianie żartują, że już wkrótce tak będą rozmawiać z dziećmi. Wszystko przez pojawiające się zakazy ograniczające kontakt z żyjącymi w mieście ptakami.

"Popatrz córeczko, gołąb!" "A co to takiego, mamusiu?" - chrzanowianie żartują, że już wkrótce tak będą rozmawiać z dziećmi. Wszystko przez pojawiające się zakazy ograniczające kontakt z żyjącymi w mieście ptakami.
Najpierw w blokach - na balkonach i na parapetach - wprowadzono zakaz umieszczania karmników.
- Dzieciom było trochę przykro, ale jakoś udało się nam je przekonać, że zima lekka i ptaszki nie będą miały kłopotów ze znalezieniem pożywienia - przyznaje mieszkanka chrzanowskiego osiedla Niepodległości.
Spółdzielnia mieszkaniowa odetchnęła z ulgą, bo parapety i elewacje przestały być upstrzone ptasimi odchodami.

Wojnę z ptactwem wypowiedział teraz chrzanowski magistrat. Władze gminy przymierzają się do wprowadzenia zakazu dokarmiania ptaków. Wkrótce na Rynku mają pojawić się odpowiednie tabliczki.
- W tej chwili trudno jest karać karmiących gołębie, bo są przekonani o swojej proekologicznej postawie. Tymczasem przez dokarmianie ptactwa wciąż przybywa, a co za tym idzie, przybywa odchodów i problemów - mówi Stanisław Dusza, zastępca burmistrza do spraw społecznych. - Jeśli pojawią się tabliczki, będzie podstawa, by zacząć zwracać im uwagę.

Powiatowy inspektor weterynarii Monika Tokarczuk potwierdza, że w samym dokarmianiu ptaków nie ma niczego groźnego. Wprawdzie gołębie to dzikie ptactwo i mogą przenosić bakterie oraz pasożyty, jednak w najgorszym przypadku ptaki lub ich odchody mogą być co najwyżej przyczyną infekcji.
- Nie słyszałam dotychczas, by ktoś przez karmienie zachorował na coś poważnego lub umarł - uspokoiła wczoraj w rozmowie z "Krakowską".

Decyzja władz miasta jest więc raczej podyktowana względami estetycznymi, bo ptasie odchody niszczą płytę głównego placu i elewacje niedawno odnowionych kamienic w sercu miasta.
W Chrzanowie zapowiada się więc ostra walka z gołębiami i kawkami z alei Henryka. Miejski Zarząd Zasobów Komunalnych pozatykał już wszystkie otwory, żeby gołębie nie miały się gdzie gnieździć. Burmistrz zwrócił się także do Ministerstwa Ochrony Środowiska o zgodę na zrzucanie gniazd kawek w okresie lęgu.
- Pomysłów na przepłoszenie było wiele: ultradźwięki, kuny - jednak zrzucanie gniazd jest najskuteczniejsze - stwierdza Dusza. Zaznacza, że mieszkańcy nadal będą mogli dokarmiać gołębie i inne ptaki. Najlepiej poza miastem.

Meszki bolimuszki utrapieniem wakacji

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie