Być albo nie być Wapiennika

Agnieszka FILIPOWICZ
Najbliższe miesiące będą rozstrzygające dla Zakładów Wapienniczych w Płazie, które po ujawnionej kilka miesięcy temu aferze gospodarczej, wciąż nie mogą wyjść na prostą.

Najbliższe miesiące będą rozstrzygające dla Zakładów Wapienniczych w Płazie, które po ujawnionej kilka miesięcy temu aferze gospodarczej, wciąż nie mogą wyjść na prostą. W najbliższych dniach u właściciela tego ostatniego w powiecie chrzanowskim państwowego przedsiębiorstwa - wojewody, ma zapaść decyzja, czy wycofać z sądu gospodarczego złożony ponad miesiąc temu wniosek o upadłość zakładu. Na razie jaskółką, zwiastującą przełamanie złej passy Wapiennika, jest informacja, która przyszła z Ministerstwa Rolnictwa - zakładowi przyznano ok. 1 mln zł dotacji do nawozów. Dotacji wstrzymanej w zeszłym roku po tym, jak wyszło na jaw, że działająca w Wapienniku szajka wyłudziła z budżetu państwa dofinansowanie nawozów, które nie zostały wyprodukowane. Wówczas zakład stracił dotację także na te nawozy, które wyprodukował.

To będzie gwóźdź do trumny - tak mówiło wielu po ujawnieniu afery w Wapienniku. Bez wątpienia gospodarczy przekręt z udziałem poprzedniego kierownictwa zakładu zaszkodził przedsiębiorstwu. O szwindlu wiedziało zapewne więcej osób niż te 5, którym postawiono zarzuty. Trudno sobie bowiem wyobrazić sytuację, że w niewielkim - bądź co bądź - zakładzie, nikt nie zadał sobie pytania, gdzie jest 25 tys. ton wirtualnych nawozów, na które otrzymano dotacje, a których nikt nie widział na oczy. Prawdopodobnie jednak załodze usta sznurował lęk przed utratą pracy. I choć winni tej afery tłumaczą się w prokuraturze, że czynili to dla dobra zakładu, że dzięki dotacjom znajdowały się pieniądze na płace, nikt chyba nie wątpi, iż była to bardzo krótkowzroczna polityka. Tym bardziej, że już od dłuższego czasu było ogólnie wiadomo, iż po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej dofinansowania do produkcji nawozów nie będzie. Tymczasem cała quasi księżycowa ekonomika Wapiennika opierała się właśnie na tychże dotacjach.

Bez wątpienia bardzo trudna obecna sytuacja zakładu to efekt nie tylko afery, ale wielu lat zaniedbań, czego efektem jest awaryjny, przestarzały rodem z lat 60. park maszynowy i technologie. To sprawia, że np. zakład wapienniczy Kujawy Wapno, zatrudniający około 130 osób, może pochwalić się wartością produkcji na poziomie 138 mln zł w skali roku. W Płazie, przy podobnej liczebnie załodze, wartość produkcji rocznie sięga zaledwie 10 milionów złotych.

Nieszczęścia chodzą parami

Pierwsze miesiące tego roku były fatalne dla Wapiennika. Z Ministerstwa Rolnictwa nie nadchodziła informacja o wstrzymanej dotacji i o ewentualnych szansach na otrzymanie tych pieniędzy. Tymczasem zakład, by przetrwać, popadał w coraz większe zadłużenie (za 5 miesięcy strata osiągnęła poziom ponad 1 mln zł). Pojawiły się zaległości m.in. względem ZUS, na których pokrycie brakowało pieniędzy. Jakby problemów było mało, ceny koksu (używanego w Wapienniku do wypalania wapna), poszybowały w górę. O ile w styczniu za jego tonę płacono 500 złotych, o tyle w kolejnych miesiącach cena wzrosła do 1100 zł netto.

- Nieszczęścia chodzą parami - stwierdza Janusz Dziurzyński, zarządca komisaryczny w Wapienniku. - Wygrywając przetarg na dostawę wapna dla Południowego Koncernu Energetycznego, zadeklarowaliśmy stałą jego cenę. Jednak przy takim wzroście cen koksu nie sposób jej utrzymać, zwłaszcza że koks stanowi około 62 procent kosztów produkcji wapna. Teraz prowadzimy w tej sprawie negocjacje, które zdążyły się już otrzeć o Urząd Zamówień Publicznych - tłumaczy.

Sytuacja zakładu stała się na tyle dramatyczna, że ponad miesiąc temu Janusz Dziurzyński zdecydował się złożyć wniosek do sądu gospodarczego o ogłoszenie upadłości.

- To było wtedy, gdy przestaliśmy już płacić składki na ZUS, a konto zajął komornik - wyjaśnia.

Nadzieja na przetrwanie

Ostatnio, po ośmiu miesiącach starań i słania pism do Ministerstwa Rolnictwa, nareszcie nadeszła dobra wiadomość. 1 milion złotych dofinansowania do wyprodukowanych przez Wapiennik w zeszłym roku nawozów zostanie wypłacony.

- Pieniądze już wpłynęły. Popłaciliśmy nimi zaległe zobowiązania - mówi Janusz Dziurzyński.

W ciągu kilku ostatnich miesięcy załoga, licząca w zeszłym roku 140 osób, skurczyła się do 103 osób. Większość z tych, co odeszła lub odejdzie, przechodzi na świadczenia emerytalne bądź przedemerytalne. Dwa zwolnienia były dyscyplinarne - za picie alkoholu. Pięć kolejnych osób, tych zamieszanych w aferę z wyłudzaniem dotacji, z postawionymi przez prokuraturę zarzutami, już rozstało się lub rozstanie z zakładem (niektórzy jeszcze uciekli w chorobę). Jeden pracownik dostał wypowiedzenie, bo jego postawa w pracy była wyjątkowo pasywna. Zdaniem Dziurzyńskiego, obecny stan zatrudnienia bliski jest już optymalnego. Zarządcy zależy na utrzymaniu zatrudnienia, ale - jak podkreśla - chodzi o utrzymanie miejsc pracy, a niekoniecznie konkretnych pracowników. Nie ma bowiem złudzeń, że nie każdy z ponad stuosobowej załogi w jednakowym stopniu przykłada się do pracy.

Co dalej?

Wapiennik jest ostatnim w powiecie chrzanowskim państwowym przedsiębiorstwem. J. Dziurzyński liczy, że zmieni się to jeszcze w najbliższym półroczu. Bo Płaza nie ma czasu - inwestor z pieniędzmi jest potrzebny zakładowi jak rybie woda. Bez inwestora Płaza nie ma szans na przetrwanie. Dość powiedzieć, że zobowiązania zakładu z tytułu podatków, opłat eksploatacyjnych itp. wraz z odsetkami przekraczają wartość produkcyjną. Ze strony gminy Chrzanów, której zakład zalega sporą kwotę za podatek od nieruchomości, padła jednak deklaracja, że jeśli zakład będzie miał szansę wyjśc na prostą, możliwe będą umorzenia

- Jesteśmy - używając szachowego terminu - w ,niedoczasie". To oznacza, że przekształcenie zakładu powinno się dokonać jak najszybciej. Prowadzimy rozmowy z kilkoma inwestorami. Nie ukrywam, że chciałbym, by zakład został sprywatyzowany w całości - mówi zarządca.

Jeden z tych potencjalnych inwestorów to PKE. W kręgu jego zainteresowania jest jedna tylko produkcja wapna. Produkcja nawozów magnezowo-wapniowych już go nie interesuje. Ale może znajdą się tacy np. firmy z branży, którzy będą zainteresowani zainwestowaniem zarówno w produkcję nawozów, jak i wypalanie wapna?

- Naszym minusem jest brak własnego kamienia - sprowadzamy go z Czatkowic. Ale mamy też plusy np. posiadamy piece do wypalania wapna, których nie mają np. Czatkowice - zwraca uwagę zarządca.

W najbliższy poniedziałek odbędzie się spotkanie w Urzędzie Wojewódzkim. Prawdopodobnie wówczas zostanie ustalony kierunek prywatyzacji Wapiennika.

Zapewne też zapadnie decyzja, czy po otrzymaniu zaległego 1 miliona złotych i uregulowaniu zobowiązań wobec ZUS należałoby wycofać z sądu gospodarczego wniosek o ogłoszenie upadłości.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie