Chcą pozyskać nowe rodziny zastępcze

EDYTA BANASIK-KOSOWSKA
FOT. EDYTA BANASIK-KOSOWSKA
FOT. EDYTA BANASIK-KOSOWSKA
Dzieci potrzebują ciepła i miłości. Jeśli rodzice nie są w stanie im tego zapewnić, a poza tym zbyt często sięgają po alkohol, narkotyki, stosują przemoc, wówczas dzieci mogą trafić do rodziny zastępczej czy pogotowia ...

Dzieci potrzebują ciepła i miłości. Jeśli rodzice nie są w stanie im tego zapewnić, a poza tym zbyt często sięgają po alkohol, narkotyki, stosują przemoc, wówczas dzieci mogą trafić do rodziny zastępczej czy pogotowia rodzinnego. Takich instytucji jest jednak wciąż za mało. Aż 135 dzieci pochodzących z powiatu chrzanowskiego nie wychowuje się w swoich rodzinach. 80 z nich zajmują się krewni, głównie dziadkowie. 13 trafiło do rodzin niespokrewnionych, a 11 do pogotowi rodzinnych. - Ogromną radość sprawiły nam siostry zakonne, które wyremontowały budynek dawnego przedszkola w Libiążu i utworzyły tam rodzinny dom dziecka. W chwilach kryzysowych będzie można tam umieszczać dzieci - mówiła Stanisława Klimczak, wicestarosta chrzanowski na międzypowiatowej konferencji poświęconej problemom rodzin zastępczych. Zorganizowało ją Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Chrzanowie wspólnie z podobnymi placówkami działającymi w Olkuszu, Kluczach i Proszowicach. Konferencja "Szukam domu" była okazją, by osoby pracujące na co dzień z dziećmi, m.in. pedagodzy, psycholodzy, pracownicy socjalni, sędziowie, policjanci, kuratorzy mogli poszerzyć swoją wiedzę. O problemach rodzicielstwa zastępczego opowiadali zarówno teoretycy, jak i praktycy. Wśród nich był Ryszard Cząstka z Chrzanowa, który wraz z żoną stanowi dla swego wnuka rodzinę zastępczą spokrewnioną. Jego zdaniem funkcję taką powinny pełnić tylko te rodziny, które rzeczywiście kochają dzieci. Jeśli ktoś tego nie potrafi, nie pomogą mu żadne szkolenia. - Wychowujemy wnuka od dziewięciu lat. Na początku zastanawialiśmy się, dlaczego nas to spotkało, a teraz nie wyobrażamy sobie, by mogło być inaczej. Rodziny spokrewnione to najczęściej dziadkowie. Z racji swojego wieku mamy mniej czasu niż rodzice, by przygotować dziecko do życia w tych trudnych czasach - mówił Ryszard Cząstka. Swoimi refleksjami podzieliła się też siostra Teresa Żerdka ze Zgromadzenia Zakonnego Sióstr Służebniczek. - Organizując rodzinny dom dziecka w Libiążu spotkałam się z różnymi reakcjami. Niektórzy zastanawiali się, jak siostry mogą wychować dzieci nie mając własnych rodzin. Jesteśmy w stanie to zrobić, bo przecież miałyśmy rodziny. Różne formy opieki nad dzieckiem były znane od początku istnienia naszego zgromadzenia- wspomniała siostra dyrektor.

Podczas konferencji Dorota Sysło-Żurek, ordynator oddziału noworodków w chrzanowskim szpitalu zwróciła uwagę na inny fakt. Jej zdaniem szpital nie jest najlepszym miejscem dla maluchów przeznaczonych do adopcji. Zgodnie z prawem, powinny tam przebywać do sześciu tygodni. W praktyce jednak znajdują się tam nawet do trzech miesięcy. - Nie jest prawdą, że noworodek wymaga tylko karmienia i spania. On potrzebuje opieki, czułości, dotyku osoby, która go kocha. Rozwój dzieci umieszczanych od razu w rodzinach zastępczych czy pogotowiach rodzinnych jest znacznie lepszy - powiedziała. Podczas spotkania mało miejsca poświęcono dyskusji. Taką zaplanowano w przyszłym roku. Dyrektor PCPR w Chrzanowie Katarzyna Dudek liczy, że dzięki nagłośnieniu problemu, uda się znaleźć w powiecie nowe rodziny zastępcze.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie