Chrzanowski zespół w przyszłym roku świętuje swój jubileusz

AGNIESZKA FILIPOWICZ
W drugiej połowie lat osiemdziesiątych stali się znani w całej Polsce. Ich przeboje zajmowały pierwsze miejsca list przebojów. 1986 rok przyniósł im drugie miejsce na festiwalu w Jarocinie.

W drugiej połowie lat osiemdziesiątych stali się znani w całej Polsce. Ich przeboje zajmowały pierwsze miejsca list przebojów. 1986 rok przyniósł im drugie miejsce na festiwalu w Jarocinie. Tym samym weszli do czołówki polskiego, rockowego boomu drugiej połowy lat osiemdziesiątych.

Pięć minut sławy
Wtedy już było wiadomo, że Sztywni mają swoje pięć minut. Ich piosenkę "Nasze Reggae" nuciła młodzież z całej Polski. W 1987 roku ukazuje się debiutancki album "Europa i Azja". Wielkie hity zespołu - Kuror t", "Spotkanie z...", "Wieża radości, wieża samotności" rozbrzmiewały na wszystkich listach przebojów. Zaczął się okres świetności Sztywnego Palu Azji. Mnóstwo koncertów, życie w trasie. - Świetna zabawa - wspomina dzisiaj te chwile perkusista Zbigniew Ciaputa. Nie zaprzątali sobie głowy zarabianiem wielkich pieniędzy. - Nikt z nas nie był przecież Michałem Wiśniewskim - śmieje się Ciaputa.

Ożywienie po zastoju
Potem sława przygasła, ale to wcale nie oznacza, że członkowie tej formacji schowali instrumenty do lamusa i porzucili ambicje występowania na scenie. Choć w latach 19962000 tak właśnie mogło się wydawać. Dziś nadal koncertują, choć już nie tak intensywnie jak w przeszłości. Szykują się też do wydania nowej płyty. Siódmej w historii zespołu. - Na dwudziestolecie zespołu, które wypada wiosną przyszłego roku - mówi Rafał Kossakowski. Menedżerem Sztywnych jest od około roku. Na co dzień realizuje programy dla telewizji. - Więcej koncertujemy, głównie po Polsce północnej i centralnej. To cieszy, bo przez kilka lat mieliśmy pewien zastój - ocenia Zbigniew Ciaputa. Z czego on wynikał? Trudno dziś dać na to pytanie jednoznaczną odpowiedź. - Może zabrakło medialnego rozgłosu, może sprawnego menedżera - zastanawiają się Sztywni.
Dziś grają głównie na koncertach klubowych lub czasem na plenerowych imprezach. Średnio pięć razy w miesiacu. Ale z tymi plenerami jest też druga strona medalu. Przyzwyczaiły publiczność, że mogą posłuchać koncertu za darmo. Zamiast iść na imprezę biletowaną, wolą poczekać na imprezę plenerową, na którą nie trzeba kupować biletu. A pieniędzy zostanie na piwo i kiełbaskę. Na zamkniętych koncertach publiczność nie jest przypadkowa. Kto kupuje bilet, świadomie wybiera - chce posłuchać, jak gra ten zespół. Muzyka wciąż jest ich pasją, ale nie jest sposobem zarabiania na życie. Zbigniew Ciaputa prowadzi własną firmę usługową, podobnie Leszek Nowak (wcześniej był konwojentem). Mariusz Ginalski pracuje w branży handlowej. Waldek Koterba też ima się różnych innych zajęć. Ale żaden z nich nie wyobraża sobie życia bez muzyki. Dlatego zawsze znajdą czas, by spotkać się wieczorami. Kilka razy w tygodniu na próbach. I koncertują. Gdy chrzanowianie wchodzą na scenę, znów czują się w swoim żywiole. Jak kiedyś przed laty...

Będzie nowe święto państwowe?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie