Czemu milczał telefon?

lid
Z brakiem prądu mogę się pogodzić, ale nie z brakiem informacji - tymi słowy oburzona czytelniczka ,Gazety Krakowskiej" skomentowała postawę pogotowia energetycznego ziemi chrzanowskiej.

Z brakiem prądu mogę się pogodzić, ale nie z brakiem informacji - tymi słowy oburzona czytelniczka ,Gazety Krakowskiej" skomentowała postawę pogotowia energetycznego ziemi chrzanowskiej.

Mieszkańcy Trzebini, Chrzanowa i Libiąża, w których domach w miniony weekend zgasło światło ze zrozumieniem przyjęli fakt, że brak prądu spowodowała wichura. Bez protestów przyjęli też to, że na światło w domu będą musieli czekać dłuższy czas. Nie rozumieli jednak, dlaczego pogotowie energetyczne nie informowało o zaistniałej sytuacji.

- Dzwoniłam do rejonu energetycznego chyba ze sto razy. Cały czas miałam sygnał zajętości. Rozumiem, że trzeba pracować i naprawiać awarię, ale chyba odbiorcom prądu należy się jakieś wyjaśnienie. Chciałam tylko zapytać, czy czekać na prąd muszę godzinę, dwie, czy też dzień, dwa - stwierdziła nasza rozmówczyni.

Takich telefonów, było znacznie więcej, gdyż nie mając informacji z pogotowia energetycznego, mieszkańcy powiatu chrzanowskiego dzwonili do gazety lub na komórki dziennikarzy, licząc, iż posiadamy wiedzę, kiedy wróci prąd.

Problemy z tytułu braku prądu były różne. Na przykład nieudana impreza imieninowa. - Nie wiedziałam co robić. Nie można nic przygotować. Nie działa mikrofalówka, mikser i inne przyrządy kuchenne. Wieczór przy świecach z gośćmi może być ciekawy, ale trzeba też czymś ich podjąć. Nie wiedziałam czy odwoływać spotkanie, czy też prąd wróci lada chwila - skarżyła się dzwoniąca.

Problemy były i poważniejsze, jak na przykład brak ogrzewania. - W domu temperatura bliska zeru i nie ma czym grzać, bo nie ma prądu. Dzwoniłam do pogotowia by dowiedzieć się, jak długo trzeba czekać na naprawę. Rozumiem że wichury. Ale, gdyby powiedziano mi, że trzeba czekać dwa dni, to wyjechałabym do rodziny, a nie marzła - opowiada inna z naszych rozmówczyń.

Matka dwójki dzieci stanęła przed podobnym dylematem. Po dwóch nocach w wychłodzonym mieszkaniu, na trzeci dzień podjęła decyzję o wyprowadzce do rodziny. - Gdy kończyłam pakować rzeczy, prąd wrócił - wyjaśnia. - Ale jeżeli moje dzieci rozchorują się z tego zimna, kto weźmie za to odpowiedzialność. Gdyby ktoś poinformował, że awaria jet poważna, to wywiozłabym dzieci do dziadków od razu - żali się.

Czytelnicy ,GK" nie ukrywali faktu, iż są rozgoryczenie brakiem bieżącej informacji. - Rozumiem, że ciężko zatrudniać osobę, która siedziałaby i udzielała w kółko informacji. Ale można jej treść nagrać na automatycznej sekretarce i odtwarzać każdemu dzwoniącemu. Na przykład: ,awaria jest bardzo poważna i szacujemy, że dostawa prądu będzie wznowiona nie wcześniej niż jutro po południu." Wówczas każdy wie, na czym stoi i idzie do sklepu nakupić świeczek - proponuje mieszkaniec Trzebini.

Nowe mandaty od straży miejskiej

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie