Dalej jest tylko ściana

Agnieszka FILIPOWICZ
Fot. Agnieszka FILIPOWICZ
Fot. Agnieszka FILIPOWICZ
Przewoźnicy jeżdżący na zlecenie Związku Komunalnego Komunikacja Międzygminna alarmują - jeśli stawki za wozokilometr nie wzrosną, ich firmom grozi bankructwo.

Przewoźnicy jeżdżący na zlecenie Związku Komunalnego Komunikacja Międzygminna alarmują - jeśli stawki za wozokilometr nie wzrosną, ich firmom grozi bankructwo. Zdaniem burmistrza Chrzanowa Ryszarda Kosowskiego, sytuacja doszła do przysłowiowej ściany. Nie ma już możliwości, by oszczędności w komunikacji czynić kosztem przewoźników, którzy od kilku miesięcy zamiast zarabiać na przewozach pasażerskich, do nich dokładają. Dramatyczny przykład dotyczy chrzanowskiego PKS, który ostatnio stracił pięć nowych autobusów wziętych w leasing, bo od kilku miesięcy, przy szalejących cenach paliwa, nie był już w stanie spłacać za nie rat. Wypowiedział więc umowę ZKKM (o sprawie pisaliśmy we wtorkowym wydaniu ,GK"). Włodarz Chrzanowa uważa, że nadeszła pora, by spojrzeć krytycznym okiem na koszty utrzymania związku.

Sam burmistrz chyba to już uczynił, bo wczoraj pytany przez dziennikarzy, ujawnił swe przemyślenia, które sprowadzają się do konkluzji - związek trzeba zreformować i ,odchudzić". Kosowski tłumaczy: - Trzy gminy (Chrzanów, Trzebinia i Libiąż - przyp. red.) przekazują związkowi rocznie około 3 mln złotych. Z tej kwoty mniej więcej 50 procent idzie na utrzymanie związku, a nie bezpośrednio na usługi przewozowe. Tymczasem część tej kwoty powinna popłynąć strumieniem do przewoźników.

W jego ocenie zatrudnianie w związku, zajmującym się organizowaniem komunikacji, około 30 osób, nie ma uzasadnienia.

- Moim zdaniem maksymalnie powinno w nim pracować 10 osób - uważa.

Sytuacja w komunikacji stała się już tak nabrzmiała, że poważna dyskusja na ten temat wydaje się nieunikniona. Niewykluczone bowiem, że śladem PKS pójdą inni przewoźnicy, którzy co miesiąc, zamiast zarabiać, tracą na świadczeniu usług dla ZKKM. Niektórzy zaczynają w związku z tym tracić płynność finansową na przewozach komunikacji miejskiej. Nawet w ZKKM przyznają, że stawki za wozokilometr po ostatnich przetargach zaliczają się do najniższych w szeroko rozumianej okolicy.

- Straty, jakie poniosła już w bieżącym roku nasza firma na realizacji przewozów pasażerskich w następstwie drastycznych podwyżek cen oleju napędowego, stanowią realne zagrożenie jej dalszego funkcjonowania. Bank zagroził wypowiedzeniem linii kredytowej, a także wstrzymał do czasu poprawy wyników finansowych rozpatrywanie naszych wniosków kredytowych na zakup autobusów - napisał do władz trzech gmin prezes zarządu Transgóru - Zbigniew Gruszka.

Dodał, że obecnie koszt jednego wozokilometra w komunikacji pasażerskiej wynosi 2,44 zł netto, natomiast cena jednego wozokilometra na wykonaną usługę przewozu osób na realizowanych przez Transgór liniach przewozowych wynosi 2,24 zł netto.

- W Krakowie przewoźnicy jeżdżą za 4 zł za wozokilometr, w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym za 3,2 zł, w Warszawie - za 5,2 zł - wskazuje Sławomir Haber, dyrektor chrzanowskiej firmy przewozowej Duhabex.

Co prawda związek wystąpił już z zapytaniem do prezesa Urzędu Zamówień Publicznych, czy możliwe jest podwyższenie stawek bez ogłaszania kolejnego przetargu. Ale nawet, jeśli zgodę uzyska, w kasie ZKKM na podwyżkę stawek dla przewoźników, nie ma ani złotówki. Wszystko wskazuje więc na to, że trzeba będzie sięgnąć do kieszeni samorządów. A w radach miejskich nie ma klimatu na zwiększanie dotacji dla związku, a nawet - wręcz przeciwnie. Burmistrz Kosowski nie ma jednak złudzeń, że w tym roku taki wariant - zwiększenia dotacji - jest nieunikniony.

- Jednak przedstawiając tę konieczność radnym, chciałbym też przedstawić jednocześnie koncepcję zmian w związku w przyszłości. Chodzi mi nie tylko o zmiejszenie w nim poziomu zatrudnienia, ale i zmiany statutu. Przede wszystkim - rozliczania się gmin. W chwili obecnej dotacja gminy Chrzanów stanowi aż 43 procent budżetu związku - tłumaczy burmistrz.

Obecnie zasada dotowania komunikacji polega na równych dopłatach z każdej z gminy do jednego wozokilometra. W 2003 roku była to kwota 0,77 zł. Jak to skutkuje? Np. niedawno, wskutek likwidacji niektórych kursów w Libiążu i uruchomieniem nowych linii na terenie Chrzanowa i Trzebini zaistniała znaczna dysproporcja tych dopłat do planu. W chwili obecnej Chrzanów dopłaca 0,74 zł do wozokilometra, Trzebinia - 0,71 zł, a Libiąż - 0,83 zł. By wyrównać tę dysproporcję, gmina Chrzanów musi sięgnąć do swojej skarbonki i dodatkowo wyłożyć dla związku 174 tys. zł. Co więcej, związek domaga się też, by obecnie, po zmianie przepisów, gminy doliczały do przekazywanej ZKKM-owi dotacji zwiększony podatek VAT. Stosowne pisma i wnioski trafiły do wszystkich gmin tworzących związek.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie