Dawid Skoczylas (MTS Chrzanów): Znakiem firmowym szybkie przejście do kontry [ZDJĘCIA]

Jerzy Zaborski
Jerzy Zaborski
Dawid Skoczylas atakami ze skrzydła skutecznie kończy kontry MTS Chrzanów.
Dawid Skoczylas atakami ze skrzydła skutecznie kończy kontry MTS Chrzanów. Fot. Jerzy Zaborski
Udostępnij:
Rozmowa z 23-letnim DAWIDEM SKOCZYLASEM, rozgrywającym MTS Chrzanów, w I lidze piłkarzy ręcznych

- Miniony sezon był dla pana bardzo udany. 140 goli rzuconych daje nie tylko tytuł najlepszego strzelca MTS Chrzanów, ale zamyka pan pierwszą „dziesiątkę” ligowych snajperów!
- Muszę przyznać, że pod względem skuteczności zrobiłem spory postęp. Przecież w poprzednim sezonie rzuciłem około 80 goli.

- Jaka jest zatem recepta na poprawę skuteczności blisko o sto procent?
- Na mój wynik złożyło się wiele czynników. Na pewno więcej grałem niż w poprzednim sezonie. To tak trochę bywa, że nieszczęście jednych jest okazją wybicia się dla drugich. Skoro kontuzje dopadły naszych dwóch rozgrywających na prawym skrzydle, przesunięty został tam Patryk Madeja, z którym rywalizowałem o miejsce na lewym skrzydle. O nie, proszę sobie nie wyobrażać, że potem nie miałem konkurencji. Na lewym skrzydle pozostał też Jakub Bogacz, który skończył wiek juniora. Jednak w minionym sezonie kontuzji mieliśmy tak wiele, że Bogacz też był potem przesuwany na inną pozycję. Starałem się też pomóc szczęściu. Nie tylko w solidnym podejściu do treningu i pełnym zaangażowaniu na parkiecie w meczach mistrzowskich. Ważne jest także odpowiednie odżywianie. Miało na celu utrzymanie odpowiedniej wagi, abym mógł stale wykorzystać swój główny atut, czyli szybkość.

- Właśnie szybkie przejście do kontry jest pana znakiem firmowym...
- Skrzydłowi mają opracowane z bramkarzami pewne schematy wyjścia z szybką akcją. W momencie jej rozpoczęcia rozrzucają piłki na skrzydła w „ciemno”, a ja muszę być na swoim miejscu.

- I co potem? Trudno być chyba trochę w takiej roli „rewolwerowca”, który - mając przed sobą tylko bramkarza – musi go oszukać. Ma pan gotowe warianty rozegrania akcji?
- W pojedynkach z bramkarzami nie ma czasu na myślenie. Wszystko dzieje się tak szybko, że trzeba reagować automatycznie. Może takie sytuacje przypominają pojedynki „rewolwerowców”. Jak już jestem „naładowany”, czyli mam piłkę, to muszę zrobić wszystko, żeby to bramkarz przykrył się nogami, czyli zdobyć gola.

- Po dorobku bramkowym można wnioskować, że często wychodzi pan zwycięsko z pojedynków z bramkarzami...
- Sport to nie tylko sukcesy, ale także i wpadki, z którymi trzeba sobie poradzić. Pamiętam derby Małopolski, we własnej hali przeciwko Unii Tarnów, która przyjechała do Chrzanowa w roli lidera. W ostatniej minucie miałem z boku pozycję rzutową. Bramkarz był lepszy. Rywale wyprowadzili kontrę, po której zdobyli zwycięską bramkę. Tak uciekł nam punkt.

- Zwycięzca ligowego rankingu, tarnowianin Michał Kubisztal, ma na koncie 193 gole. Czy wobec pana postępów może w przyszłym sezonie czuć się zagrożony?
- Przede wszystkim siłą naszego zespołu jest kolektyw, więc indywidualne wyniki są dla mnie tylko pewnym dodatkiem – nazwijmy to – oddającym moje zaangażowanie i poświęcenie się w podejściu do obowiązków na parkiecie. Mogę mieć satysfakcję z tego, że topowi zawodnicy z listy strzelców sporo goli zdobyli po rzutach karnych. To naturalne, bo są liderami swoich zespołów. Michał Kubisztal ma za sobą nie tylko ekstraklasowy bagaż doświadczeń, ale też i z Bundesligi. Zdobywał gole w Lidze Mistrzów, czterokrotnie sięgając po koronę króla strzelców w naszej ekstraklasie. To były reprezentant Polski. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Taką mam zasadę. Jednak moim małym sukcesem jest to, że w swoim dorobku mam tylko trzy gole z rzutów karnych. Pozostałe „wykręciłem” zatem po akcjach.

- Pan, egzekutor, i nie lubi rzucać karnych? To przecież także pojedynek „rewolwerowców”, tylko z nieco innej perspektywy...
W MTS Chrzanów są inni zawodnicy od rzucania karnych. Skutecznie się z nich wyleczyłem w pierwszej rundzie, w meczu przeciwko KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. W regulaminowym czasie jednego karnego rzuciłem, a drugiego zmarnowałem. Potem, w pierwszej serii rzutów karnych, wykonywanych przy wyniku remisowym w walce o dodatkowy punkt, spełniłem swoje zadanie. Jednak w serii wykonywanej do pierwszego błędu, właśnie po moim zmarnowanym karnym to rywale wygrali, a ja od tamtego meczu już nie podchodziłem do karnych. Dobrze na tym wyszedłem (śmiech).

- 140 goli w sezonie musi robić wrażenie. Nie myśli pan o przebiciu się na krajowe salony?
- Na razie koncentruję się na studiach, a przede mną jeszcze ostatni rok na krakowskiej AWF. Owszem, w ekstraklasie, właśnie na skrzydłach, występują zawodnicy podobnej postury, czyli niewielkiego wzrostu (170 cm – przyp. red). Nie mam jednak z tego powodów żadnych kompleksów. Na pewne rzeczy nie mam wpływu, więc braki we wzroście nadrabiam innymi walorami. Gdybym dostał propozycję zagrania w ekstraklasie, to z pewnością podjąłbym wyzwanie. Nic jednak na siłę.

- Mimo młodego wieku, jest pan już ograny w seniorskim towarzystwie...
- Spadek seniorów do II ligi zbiegł się naszym wicemistrzostwem Polski w juniorach młodszych. Wtedy zarząd, przy zachowaniu trzonu pierwszego zespołu, dał szansę młodzieży. Po dwóch latach spędzonych na drugoligowych parkietach wywalczyłem z kolegami awans na zaplecze ekstraklasy i tak jest do dzisiaj. Mam za sobą szósty seniorski sezon, chyba najlepszy w przygodzie ze sportem. Mamy ciekawy zespół, oparty na wychowankach. Każdy mecz ligowy ogląda komplet publiczności. Można byłoby sobie życzyć, aby lokalne chrzanowskie firmy spojrzały na klub bardziej przychylnym okiem, bo przecież sport jest doskonałym nośnikiem reklamowym.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polska zorganizuje mistrzostwa na najwyższym poziomie

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie