Kontrowersyjna inwestycja wstrzymana przez... jednego mieszkańca: walczymy jak możemy

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Facebook Stowarzyszenie Przyjaciół Sowlin Nie dla otaczarni w Limanowej
Udostępnij:
Limanowa. Sprawa powstania tzw. otaczarni przy ul. Fabrycznej budzi spore kontrowersje i ciągnie się już od kilku lat. Mowa o zakładzie produkcji masy bitumicznej asfaltowej, którego powstanie nie każdemu się podoba. Warto dodać, że w tym miejscu działa już wytwórnia materiałów do budowy dróg.

Mieszkańcy obawiają się, że powstanie kolejnej inwestycji zwiększy ruch pojazdów ciężarowych w pobliżu ich działek. Boją się też zanieczyszczeń, które mogą być szkodliwe dla zdrowia.

Udało nam się skontaktować z radnym miejskim Piotrem Musiałem, który już w 2020 roku, wspólnie z innym limanowskim radnym Wiesławem Sędzikiem, uzbierał ponad tysiąc podpisów pod protestem dotyczącym budowy otaczarni lub jak kto woli smolarni. Wokół tych działań powstało też Stowarzyszenie Przyjaciół Sowlin Nie dla otaczarni w Limanowej zrzeszające dziewięciu członków.
– Walczymy jak możemy, wszystko odbywa się zgodnie z prawem. Obecnie czekamy na dalsze decyzje ze Stowarzyszenia Eko–Unia z Wrocławia, z którym współpracujemy w tym zakresie. Nasze stowarzyszenie istnieje krócej niż rok i przez to nie mogliśmy być stroną w sprawie. Mamy jednak wsparcie z Wrocławia – przyznaje w rozmowie z "Gazetą Krakowską" Piotr Musiał.

– Kwestię zatrzymania budowy otaczarni w tym miejscu udało nam się już przeciągnąć o dwa lata. Wiemy jak wielkie mamy zanieczyszczenie w Limanowej i ktoś na dodatek chce nam jeszcze dołożyć taką inwestycję niemal w środku osiedla – komentuje Pan Piotr.

Nasz rozmówca przyznaje, że rozmawiał już z kilkoma wytwórniami materiałów do budowy dróg.

– Te zakłady, co chwilę mają kontrole. Wszystkie odpady muszą być szczelnie pozamykane. Tymczasem w Limanowej jest stary sprzęt i stara instalacja, które nie gwarantują bezpieczeństwa w tym aspekcie – podsumowuje.

Próbowaliśmy skontaktować się także z przedsiębiorcą, który planuje budowę otaczarni, ale mimo kilku prób z naszej strony, nie udało się.

Sprawa budowy otaczarni budzi wielkie emocje

W listopadzie 2020 roku burmistrz Limanowej Władysław Bieda wydał ważną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, która umożliwiła poszerzenie wytwórni o nową instalację. Jeszcze pod koniec tego samego roku mieszkańcy Limanowej skierowali do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Nowym Sączu prośbę o uchylenie decyzji. SKO umorzyło jednak postępowanie odwoławcze: wskazano m.in. na dalszą odległość użytkowanych przez mieszkańców nieruchomości od terenu, którego dotyczy inwestycja.

W efekcie tę decyzję, jeden z mieszkańców, postanowił zaskarżyć do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. I tutaj sprawa nabrała nowego biegu.

Jak informuje portal Limanowa.in, mieszkaniec zauważył m.in. że planowana budowa jest niezgodna z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego; w raporcie oddziaływania, na podstawie którego wydano decyzję środowiskową, nie podano poziomu wód i kierunku spływu wód podziemnych na terenie działki inwestycyjnej, a mimo to w raporcie znalazł się zapis o braku oddziaływania w tym zakresie. Skarżący poruszył też kwestię pomiaru kierunków wiatrów, które miały być wykonane w... Nowym Sączu, a nie w miejscu wspomnianej inwestycji.

Sąd pod koniec listopada ub. roku wydał wyrok w tej sprawie. Jego zdaniem SKO zbyt pobieżnie i niewystarczająco ocenił całą sytuację.

"Organ (SKO – przyp. red.) w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji próbował odnieść się do powyższej kwestii, jednak była to ocena pobieżna i bez wnikliwego zanalizowania tak sytuacji, jak i dostępnych w aktach sprawy dokumentów. Organ uznając, iż przedmiotowe przedsięwzięcie nie oddziałuje na nieruchomość skarżącego, oparł się przede wszystkim na raportach oddziaływania z roku 2015 oraz z roku 2019. Wskazać jednak należy, iż oba raporty sporządzone zostały na zlecenie podmiotu bezpośrednio zainteresowanego realizacją planowanej wytwórni. Sam ten fakt nie przesądza braku wiarygodności sporządzonych raportów, wymaga jednak wnikliwej analizy ze strony organu" – można przeczytać w uzasadnieniu (za limanowa.in).

Ponadto pierwszy z raportów, ten z roku 2015, okazał się być "dotknięty szeregiem nieścisłości i wad, przez co został zdyskwalifikowany jako wiarygodny dokument". Organ miał opierać się przede wszystkim na wadliwym raporcie. Co ciekawe, drugi z raportów (z roku 2019) w kwestii określenia zasięgu oddziaływania, zawiera właściwie te same dane i mapy.

"Widać nieścisłości w badanym raporcie (...) Brak też jakiegokolwiek logicznego i przekonywującego wyjaśnienia, dlaczego nie zbadano „róży wiatrów” dla lokalizacji inwestycji, tylko dla miasta sąsiedniego, co jak się wydaje z punktu widzenia określenia zakresu oddziaływania co do hałasu, odoru, pyłu i uwalniania do atmosfery różnych substancji w toku produkcji bizumitu ma zasadnicze znaczenie" – napisano w orzeczeniu sądu.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Materiał oryginalny: Kontrowersyjna inwestycja wstrzymana przez... jednego mieszkańca: walczymy jak możemy - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie