Mordercy skazani na kary po 25 lat więzienia

woko
Na kary po 25 lat więzienia skazał wczoraj Sąd Okręgowy w Krakowie trzech recydywistów oskarżonych o napady z bronią palną w Chrzanowie, Trzebini i Oświęcimiu oraz zabójstwo wspólnika na tle przestępczych porachunków.

Na kary po 25 lat więzienia skazał wczoraj Sąd Okręgowy w Krakowie trzech recydywistów oskarżonych o napady z bronią palną w Chrzanowie, Trzebini i Oświęcimiu oraz zabójstwo wspólnika na tle przestępczych porachunków.

- Poprzednie skazujące wyroki niczego nie nauczyły oskarżonych. Dalej podążali drogą przestępstw, a z rozbojów uczynili sposób na życie i pozyskiwanie dochodów. Kara jest więc adekwatna do stopnia zagrożenia, jakie stanowią dla społeczeństwa, od którego oskarżonych na długo należy odizolować - stwierdziła w uzasadnieniu wyroku sędzia Beata Marczewska.

15 stycznia 2000 roku w lesie w Pile Kościeleckiej koło Chrzanowa znaleziono zakopane w ziemi zwłoki mężczyzny. Na jego ciele były rany zadane nożem. Informację o morderstwie podano w telewizyjnym programie ,Supergliny", po emisji którego zadzwonił mieszkaniec Łodzi informując, że zabitym może być zaginiony 26-letni Artur P. Trop okazał się właściwy. Po krótkim śledztwie zarzut zabójstwa postawiono kolegom zabitego z łódzkiego osiedla: 34-letniemu obecnie Sławomirowi S. oraz dwóm braciom - 40-letniemu Markowi D., ps. ,Gagarin" i 36-letniemu Romanowi D., ps. ,Maciek". Ten drugi mieszkał w Chrzanowie. Wszyscy byli już wcześniej karani.

Według prokuratury aresztowani mężczyźni dokonali wcześniej wielu poważnych przestępstw, w tym z użyciem broni palnej. W listopadzie 1999 roku napadli między innymi na dom i warsztat złotnika koło Chrzanowa. Po skrępowaniu właściciela ukradli wyroby ze złota dużej wartości. W grudniu tego samego roku napadli na sklep jubilerski w Oświęcimiu. Interwencja członków rodziny spłoszyła napastników. Trzy dni później napadli na hurtownię papierosów i artykułów chemicznych w Chrzanowie. I tym razem napotkali opór. Nim w popłochu uciekli zdołali ukraść z kasy 500 złotych.

Do pomocy w kolejnym napadzie na stację benzynową w Trzebini szajka wzięła kolegę z Łodzi, Artura P. I ten napad się nie udał. Napadnięty pracownik stacji zdołał się wyrwać napastnikom. Odpowiedzialnością za niepowodzenie wspólnicy obarczyli Artura P. Spotkała go za to kara. Został wywieziony do lasu, tam dotkliwie pobity, ciągnięty na lince za samochodem, a później podcięto mu gardło, a ciało zakopano.

Przed sądem bracia D. nie przyznali się do winy. Zeznania obciążające złożył za to Sławomir S.

Wyrok jest nieprawomocny.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie