Nabici w kredytową butelkę

Agnieszka FILIPOWICZ<
Dobry zwyczaj nie pożyczaj. O tym przysłowiu najwyraźniej zapomnieli wysocy urzędnicy chrzanowskiego Starostwa Powiatowego. Teraz odczuwają tego przykre skutki.

Dobry zwyczaj nie pożyczaj. O tym przysłowiu najwyraźniej zapomnieli wysocy urzędnicy chrzanowskiego Starostwa Powiatowego. Teraz odczuwają tego przykre skutki. A wszystko za sprawą pracownicy Biura Rady Powiatu - Małgorzaty J., która zdołała ich i inne osoby namówić na podżyrowanie pożyczek. Nieoficjalnie wiemy, że może chodzić o kredyty na łączną kwotę ok. 180 tys. zł, a być może - nawet więcej.

Sprawa ujrzała światło dzienne w ostatnich tygodniach dzięki mieszkance Trzebini, matce niepełnosprawnego syna zatrudnionego w starostwie. Mężczyzna uległ namowom i podżyrował pożyczkę pani J. Efekt - zarabiając niespełna 500 złotych, musi teraz spłacać kredyt 5 tys. złotych. Doszło też do sfałszowania zaświadczenia o pracy tegoż pracownika. Dokument podpisał starosta Wiktor Cypcar. W rozmowie z ,GK" starosta zapewnił, że uczynił to nieświadomie.

- Nie jestem przestępcą, nigdy celowo nie poświadczyłbym nieprawdy - zapewnia.

- Od kilku tygodni telefony za panią J. wprost się urywały. Nie wiedziałem dlaczego. Teraz już się domyślam - mówi wiceprzewodniczący Rady Powiatu Chrzanowskiego Antoni Liszka.

Nabitych w butelkę jest przynajmniej kilku wysokich urzędników starostwa. Gdy sprawa wyszła na jaw, nie powiadamiali policji, bo liczyli, że uda się wszystko załatwić polubownie. Niektórzy stracili jednak nadzieję, gdy zaczęło być dla nich jasne, że takich jak oni może być więcej. Ich niepokój wzmógł się w zeszłym tygodniu, gdy nieznany sprawca włamał się do biura rady (choć - co ciekawe - nie naruszył zamków w drzwiach), zerwał plombę w komputerze i dorwał się do dysku. Komu zależało, by dane z dysku zniknęły?

,GK" dotarła do jednego z dyrektorów, który podżyrował pani J. kilkutysięczną pożyczkę. Dlaczego to zrobił? - Zagrała na moich uczuciach - wyznał szczerze.

Co więcej, przedsiębiorcza urzędniczka była ajentem i ubezpieczała samochody. Jednak nie zawsze kwapiła się z przekazywaniem składek towarzystwom ubezpieczonym. Wyszło to na jaw, gdy jeden z rzekomo ubezpieczonych za pośrednictwem pani J. był uczestnikiem kolizji i chciał otrzymać pieniądze z ubezpieczenia. Okazało się, że jego składka nie trafiła do towarzystwa ubezpieczonego.

Pani J. przebywa obecnie na zwolnieniu chorobowym. Starosta jeszcze nie podjął decyzji, czy M.J. nadal będzie pracowała w starostwie. W rozmowie z ,GK" co prawda zwrócił uwagę, że samorząd jest jak żona Cezara, więc powinien być poza wszelkimi podejrzeniami. Z drugiej jednak strony zaznaczył, że poczeka na niezbite dowody w tej sprawie. Jak dowiedzieliśmy nieoficjalnie, na razie przeniósł panią J. do innego wydziału urzędu.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie