Pod rządami kobiet

Agnieszka FILIPOWICZ
Chrzanowski szpital nie traci płynności finansowej. Na zdjęciu jego dyrektorka Ewa Potocka i główna księgowa Jadwiga Letner.   Fot. Agnieszka FILIPOWICZ
Chrzanowski szpital nie traci płynności finansowej. Na zdjęciu jego dyrektorka Ewa Potocka i główna księgowa Jadwiga Letner. Fot. Agnieszka FILIPOWICZ
Ma wciąż płynność finansową, choć w zeszłym roku zabrakło w szpitalnej kasie 4,6 mln zł, które winny być odłożone na odtworzenie majątku. Tak w największym skrócie przedstawia się obecna sytuacja finansowa Szpitala ...

Ma wciąż płynność finansową, choć w zeszłym roku zabrakło w szpitalnej kasie 4,6 mln zł, które winny być odłożone na odtworzenie majątku. Tak w największym skrócie przedstawia się obecna sytuacja finansowa Szpitala Powiatowego w Chrzanowie. Gdy wiele placówek medycznych popadło w ogromne długi, chrzanowskiej lecznicy, zarządzanej głównie przez kobiety (dyrektorkę Ewę Potocką, jej zastępczynię Alicję Dobranowską i główną księgową Jadwigę Letner) udaje się zachować płynność finansową, mimo, że wartość tegorocznego kontraktu jest na poziomie z 2002 roku i wynosi 33,4 mln złotych.

- Wszystkie rachunki płacimy na bieżąco - w terminie. Nie mamy żadnych długów u kontrahentów. Nie zalegamy też z podatkiem od nieruchomości. Ubiegły rok zamknęliśmy wynikiem ujemnym, w wysokości 4,6 mln złotych tylko dlatego, że nie odłożyliśmy na lokatach na amortyzację sprzętu wystarczającej kwoty, czyli 7,6 mln zł, lecz 3 mln złotych - tłumaczy dyrektorka Ewa Potocka.

Główna księgowa Jadwiga Letner dodaje, że dopóki ujemny wynik finansowy szpitala nie przekroczy wysokości odpisów na amortyzację, wówczas sytuacja nie będzie wyglądać źle. Na razie takie zagrożenie nie wystąpiło i szefostwo szpitala liczy, że w przyszłości również nie wystąpi.

- Tegoroczny kontrakt - 33,4 mln złotych) mamy w tym roku na tym samym poziomie co w 2002, ale wyższy niż w zeszłym, gdy z Narodowego Funduszu Zdrowia otrzymaliśmy tylko 32,8 mln złotych - tłumaczy Ewa Potocka.

Problemem, który pojawił się ostatnio, była podwyżka stawek podatku VAT. Ponieważ szpital nie ma możliwości odliczenia VAT-u (szpitalne usługi są z niego zwolnione), konieczne okazało się podjęcie trudnych rozmów z kontrahentami, którzy przysłali aneksy do zawartych wcześniej umów i zażądali podwyżki ceny dostarczanych towarów.

- Zwróciliśmy jednak uwagę, że w umowie, którą zawieraliśmy z nimi wcześniej, podana była cena brutto, a nie netto. Zatem skutki podwyżki stawek VAT nie powinny obciążać szpitala, ale firmy, który podpisały takie umowy. Zresztą Narodowy Fundusz Zdrowia nie wypłacił nam więcej pieniędzy z powodu podwyżek VAT-u. Część z naszych kontrahentów przyjęła to do wiadomości, ale część zagroziła nam zerwaniem umów. Odpowiedziałam im, żeby zatem zerwali z nami umowy. Zobaczymy, co z tego wyniknie - mówi dyrektorka. I zapowiada stanowczo, że nie zamierza ustąpić. W końcu musi dbać o finansowy interes podległej jej placówki.

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie