Protest rolnika pod gmachem sądu: walczę już 25 lat

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Udostępnij:
W środę przed południem pod budynkiem Sądu Rejonowego w Limanowej doszło do niecodziennej sytuacji. Włodzimierz Knurowski, znany rolnik z Iwkowej, postanowił głośno zaprotestować. Po raz kolejny.

To już druga taka akcja Knurowskiego pod limanowskim sądem. Wcześniej gościł tutaj w 2018 roku. Czemu iwkowianin zdecydował się zagościć w Limanowej? To w tutejszym sądzie odbyła się rozprawa, która dotyczyła... jego innego protestu, ale tego z Prokuratury Rejonowej w Brzesku.

– Dotyczyła zakłócania miru domowego w prokuraturze, ale przecież prokuratura nie jest domem – komentuje w swoim stylu Pan Włodek, jak zwracają się do niego znajomi.

– To celowa robota, by mnie psychicznie męczyć. Już 25 lat walczę z wymiarem sprawiedliwości i nie mam zamiaru się poddawać. W planach mam założenie frontu ocalenia narodu polskiego – zdradza w rozmowie z "Gazetą Krakowską", pytany o powody przybycia do Limanowej.

Tym razem Knurowski miał ze sobą dwa wielkie transparenty. "Kto uchwala ustawę 1066, kto akceptuje Uchwałę Kongresu 477, obce wojska na ziemię polską sprowadza, ten BOGA, HONOR i OJCZYZNĘ zdradza!" takie hasło znalazło się na przygotowanych przez niego planszach.

We wspomnianej ustawie, która faktycznie budziła spore kontrowersje, chodzi o dość swobodne poczynania zagranicznych wojsk na ziemiach Polski.

Przypomnijmy, że Włodzimierz Knurowski, za sprawą licznych protestów dał się poznać nie tylko w naszym regionie. Właściwie ciężko dziś zliczyć ile pikiet i protestów zorganizował. W internecie, również na jego stronie internetowej, można znaleźć wiele relacji z organizowanych przez niego wydarzeń. A to pojechał swoim traktorem pod Sejm, gdzie mieszkał później kilka miesięcy, a to przykuł się łańcuchami pod siedzibą premiera. Pod pałacem prezydenckim protestował z transparentami: „Mafio, oddaj ziemię i zwierzęta”.

Czemu w jednym człowieku tyle chęci do wyrażania swojego niezadowolenia? Pod koniec lat 90. rozpoczął się prawdziwy dramat w życiu Pana Włodzimierza. To wtedy powodzie kilkukrotnie zalewały gospodarstwo dzierżawione przez niego w Porębie Spytkowskiej.

W mediach można znaleźć wiele informacji na ten temat. Na łamach "Gazety Krakowskiej" również kilkukrotnie opisywaliśmy perypetie Knurowskiego.

Niestety, odszkodowania, które udało mu się uzyskać, nie pokryły strat przez co rolnik popadł w wielkie finansowe tarapaty. Zlicytowano jego majątek, odebrano ziemię, chciano odebrać dzieci, a on sam przed kolejnymi sądami przekonywał, że gdyby właściwie zadbano o utrzymanie koryta rzeki Uszwica, byłaby szansa na uniknięcie katastrofy z jego udziałem.

Tylko raz wygrał przed sądem. Wtedy, kiedy próbowano odebrać mu sześcioro dzieci, które wychowywał sam.

– W latach 70. miałem najlepsze gospodarstwo w gminie. Jako pierwszy dorobiłem się przewracarki, zbudowałem czterokondygnacyjny dom. Jakiś czas temu wywiesiłem na nim baner z moimi hasłami. Ktoś mi go nocą porwał, więc wywiesiłem kolejny, o wymiarach 4 na 4 metry – informuje nasz rozmówca.

Włodzimierz Knurowski dla zajęcia wolnego czasu, hoduje kury. – Niosą zdrowe jaja, które później rozwożę do ludzi, którzy mi pomogli – kończy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rosja niszczy ukraiński przemysł

Wideo

Materiał oryginalny: Protest rolnika pod gmachem sądu: walczę już 25 lat - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie