Przewożeni karetkami pacjenci powinni być przygotowani na samodzielny powrót

ANNA GŁUCH
8-miesięczną dziewczynkę, po przewiezieniu chrzanowską karetką na pobyt do innego szpitala, zamiast przyjąć - pozostawiono z matką w izbie przyjęć. Tak wynika z opisu wujka dziecka, który oburzony doniósł o sprawie ...

8-miesięczną dziewczynkę, po przewiezieniu chrzanowską karetką na pobyt do innego szpitala, zamiast przyjąć - pozostawiono z matką w izbie przyjęć. Tak wynika z opisu wujka dziecka, który oburzony doniósł o sprawie naszej redakcji.

13 maja do chrzanowskiego Szpitala Powiatowego przyjęto 8-miesięczną dziewczynkę z poparzoną nogą. Po czterech dniach zapadła decyzja o przewiezieniu małej pacjentki na dalsze leczenie specjalistyczne do krakowskiej Kliniki Chirurgi Dziecięcej UJ. Kierujący chrzanowskim oddziałem chirurgii II, dr Andrzej Zieliński uzgodnił z ordynatorem chirurgii w Krakowie, doc. Adamem Bysiekiem, że dziewczynka zostanie przewieziona i przyjęta na klinikę 17 maja, na oddział X. Dziecko przewieziono z Chrzanowa do Krakowa dużym ambulansem, w obecności matki i lekarza. Na izbie przyjęć w klinice, lekarz przyjmujący dziewczynkę przybił pieczęć, potwierdzającą przejęcie pacjentki i uprawniającą karetkę do opuszczenia szpitala. - Takie są procedury. Jeśli szpital nie zamierza przyjąć pacjenta, to nie podbija pieczątki, tylko wpisuje odpowiednią adnotację. Ustalono przyjęcie dziecka na konkretny dzień, oddział i salę. Na karcie wypisowej pacjenta była wyraźna adnotacja - mówi Jerzy Macek, szef chrzanowskiego oddziału ratunkowego. Klinika w Krakowie pieczątkę wbiła, ale po konsultacjach okazało się jednak, że dziecko nie zostanie w szpitalu. Specjaliści orzekli, że nie ma takiej potrzeby. Chrzanowskiej karetki już nie było, a zdezorientowana matka została z dzieckiem sama na środku izby przyjęć. - Jakie procedury obowiązują w karetkach? Powinny chyba czekać i upewnić się, że pacjent faktycznie zostaje w szpitalu, a nie żeby musiał np. wracać w piżamie do domu - pytał zdenerwowany mężczyzna, który zgłosił nam tę sprawę. Na karcie wypisowej widnieje adnotacja, że uzgodnienie przyjęcia dziecka na pobyt w szpitalu nastąpiło drogą telefoniczną. Doc. Bysiek z krakowskiej kliniki twierdzi jednak, że takie uzgodnienie nigdy nie jest wiążące. Każdy pacjent przed przyjęciem do szpitala poddawany jest badaniom i konsultacjom. - Nie ma czegoś takiego, jak skierowanie na pobyt. Telefonicznie nie uzgadnia się nigdy niczego. Lekarz, który oglądał u nas dziecko stwierdził, że przypadek nie jest na tyle ciężki, by wymagał hospitalizacji - tłumaczył. Jego zdaniem ambulans pospieszył się za bardzo z powrotem do Chrzanowa. Pacjenci nie muszą znać wszystkich procedur i przepisów obowiązujących karetki. Powinni być jednak uprzedzani, że muszą się liczyć z ewentualnym samodzielnym powrotem w drugą stronę.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie