Radni Chrzanowa zwiedzili Górkę

LIDIA GÓRALEWICZ
fot. Lidia Góralewicz
fot. Lidia Góralewicz
Nie możemy się włączać do tematu. Nie możemy mówić, że to nasza wspólna sprawa. Rekultywacja zbiornika w Górce nie była w ogóle zadaniem Trzebini. Zabrali się za to? Ich wola.

Nie możemy się włączać do tematu. Nie możemy mówić, że to nasza wspólna sprawa. Rekultywacja zbiornika w Górce nie była w ogóle zadaniem Trzebini. Zabrali się za to? Ich wola. Ale nam nic do tego - dowodziła wczoraj wiceburmistrz Chrzanowa Urszula Palka. Ostudziła tym zapędy radnych do wspólnego z Trzebinią działania na rzecz szybszego tempa rekultywacji zbiornika. Posiedzenie połączonych komisji ochrony środowiska z komisją praworządności rozpoczęto od zwiedzenia dawnego kamieniołomu margli wGórce. Radnych oprowadzał Marian Fiszer, naczelnik wydziału ochrony środowiska. Odpowiadał na wszystkie pytania. Jak długi jest odwiert? Gdzie wpływa zanieczyszczona ciecz? Czym zakończył się pierwszy etap rekultywacji? Radni zadawali ich wiele. Samorządowców ciekawiły nawet przekroje rur. Mimo przejmującego zimna, chrzanowscy rajcy odwiedzili nie tylko zbiornik. Zobaczyli także potoki Ropę i Chechło. Wyciągnęli wiele wniosków. Przede wszystkim ten, że gmina Chrzanów winna zaprzestać sporów "o rację" z Trzebinią, lecz włączyć się w jak najszybsze rozwiązanie problemu. - Przecież odcieki dotarły już do zbiornika wody pitnej w Trzebionce, która zaopatruje Chrzanów. Dlaczego o tym nigdzie się nie mówi - pytał radny Jerzy Janeczek.

- Zagrożenie jest bardzo duże. Nikt nie wie kiedy tama, blokująca odpływ wody może zostać przerwana. Jeśli tak się stanie, wówczas cały szlam wypłynie do Trzebini, a w następnej kolejności do Chrzanowa. Musimy do tematu przystąpić bo sprawa jest poważna - dodał Stanisław Zygadło. - Dopiero dzisiaj nas uświadomiono, że zagrożenie nie dotyczy tylko Trzebini, ale także Chrzanowa - włączył się Zbigniew Klimek, przewodniczący komisji ochrony środowiska. Pozostali radni potakiwali tym stwierdzeniom. Zdecydowano, że trzeba spotkać się z samorządem z sąsiedztwa i wspólne stanowisko zaprezentować w stosownym ministerstwie. Zapał do walki o przyśpieszenie tempa rekultywacji ostudziła wiceburmistrz Urszula Palka. Zaczęła od podważenia informacji, która napłynęła z Urzędu Miasta Trzebini. Wynika z niej, że na kilka dni po zmniejszeniu ilości odpompowywanej cieczy, w potoku Chechło była pierwsza klasa czystości wody.

- Taką opinię zdaniem Trzebini wydał Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Miasto nie chce przekazać nam wyników badań, uznając, że są one tajne. Musimy zwrócić się więc do WIOŚ-u z pytaniem, czy potwierdzają informację, którą otrzymaliśmy - stwierdziła wiceburmistrz na wstępie. Jej zdaniem wysoką jakość wody w okresie zbierania pomiarów (od 3 do 23 listopada), rzeka zawdzięcza Chrzanowowi. Przyczynić sięmiały do tego naciski na zmniejszenie ilości zrzutu i otwarcie tamy, która zwiększyła poziom wody ioczyściła Chechło ze skażeń. Mimo to, Urszula Palka jest zdania, że życie biologiczne w rzece zostało zniszczone. - Problem polega jedynie na tym, że nie wiemy jakie ono było przed rozpoczęciem zrzutu. Nawet jeśli będziemy chcieli odtworzyć stan poprzedni, to nie wiemy jaki on był - wyjaśniała. Posiedzenie zakończono wnioskiem, o wystosowanie pisma do WIOŚ o zweryfikowanie danych napływających z sąsiedniej gminy. O wsparciu dla Trzebini więcej nie wspomniano.

Polacy smakoszami czekolady

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie