Ratownik medyczny stracił nogi. Chce chodzić

Sławomir Bromboszcz
Na zdjęciu Dariusz Bartosik przed amputacją drugiej nogi, która została wykonana 2 czerwca. Zbiera pieniądze na protezy, żeby nie musieć poruszać się tylko na wózku
Na zdjęciu Dariusz Bartosik przed amputacją drugiej nogi, która została wykonana 2 czerwca. Zbiera pieniądze na protezy, żeby nie musieć poruszać się tylko na wózku Archiwum prywatne
Udostępnij:
- Mam jedno marzenie. Chciałbym stanąć na nogi, bez wózka. A co później? Zobaczymy, na co będzie mnie stać - wyznaje 40-letni Dariusz Bartosik z Nieporazu (gm. Alwernia). Wierzy, że jeszcze będzie dobrze.

Mężczyzna stara się nie tracić pogody ducha, mimo że ostatnie miesiące były dla niego bardzo trudne. W wyniku powikłań po wypadku w lutym amputowano mu jedną nogą, a kilka dni temu drugą.

Jak przyznaje, trudniej było mu pogodzić się z utratą pierwszej kończyny, z tym że już nigdy nie będzie mógł poruszać się tak sprawnie jak kiedyś. Teraz ma cel - uzbierać potrzebne pieniądze na zakup protez i wrócić do aktywnego życia. - Na Giewont może nie wejdę, ale będę mógł sprawniej poruszać się w pracy i w domu - mówi Dariusz Bartosik.

Ten jeden moment

Życie Dariusza zmieniło się cztery lata temu. Wtedy schodząc w domu po schodach, zrobiło mu się słabo, stracił na chwilę przytomność i spadł. Ocknął się dopiero na dole. - Byłem w szoku. Podniósł mi się poziom adrenaliny, więc nie czułem bólu - wspomina.

W domu nie było nikogo, kto mógłby zawieźć go do szpitala, więc sam wsiadł do samochodu i pojechał. Noga opuchła, okazało się, że jest połamana. Pojawiły się na niej obrzęki, jednak lekarz stwierdził, że są „zbyt świeże” i nie należy nic z tym teraz robić. Gdy po pewnym czasie pojechał do kontroli, okazało się, że obrzęki są już tak rozległe, iż stan jest poważny.

- Zdenerwowałem się, zacząłem szukać pomocy w różnych placówkach. Noga mnie bolała, ale chodziłem - wspomina.

Uszkodzenie stawu skokowego i pięty było na tyle poważne, że cały czas dochodziło do mikrourazów. 40-latek odwiedził kilka szpitali w poszukiwaniu lekarza, który podejmie się rekonstrukcji. Istniało jednak duże ryzyko powikłań i nikt nie chciał tego wykonać.

Konieczna amputacja

Dariusz schodząc w lutym br. po schodach stanął tak niefortunnie, że w stawie skokowym złamała się ostatnia cała kość. Został zabrany do szpitala, czuł się fatalnie, zaczęły wysiadać wszystkie jego organy wewnętrzne. Miał sepsę. Jego stan cały czas się pogarszał, nie pracowały nerki, wątroba, zaczął puchnąć jak balon. Lekarze podjęli decyzję o amputacji nogi.

Sepsa spowodował wielkie spustoszenie. Konieczne było przetoczenie całej krwi. Niestety ucierpiała na tym druga noga. Na początku czerwca ponownie trafił na blok operacyjny i ucięto mu drugą kończynę.

To wszystko było szokiem dla Dariusza. Przed pierwszą amputacją lekarz mówił mu, że jeśli nie uda się ustabilizować stawu skokowego i pięty, to istnieje taka możliwość. Nie spodziewał się jednak, że to naprawdę nastąpi.

Ratownik z powołania

Dariusz Bartosik został ratownikiem medycznym, by odwdzięczyć się za pomoc, jaką otrzymał w młodości. Wtedy bardzo się poparzył i gdyby nie pomoc właśnie ratownika, mogło to skończyć się różnie.

- Do tego zawodu trzeba mieć powołanie. Bez tego nie sprawia przyjemność - wyjaśnia.

Pracował w kilku szpitalach, ostatnio w Zakopanem. Po wypadku w 2013 r. musiał jednak zwolnić. Zamienił karetkę na biurko, choć jeszcze kilka razy próbował z zaciśniętymi zębami jeździć do akcji. Teraz koordynuje prace jednego z podkrakow-skich ośrodków leczenia uzależnień. - Mam tam stworzone dobre warunki, pracuję na jednej kondygnacji - podkreśla.

Teraz jeżdżąc na wózku boli go, że jest dla innych ciężarem. Poruszanie się jest bardzo trudne, bo mieszka na piętrze, a na schodach nie ma podjazdu.

- Każdy stopień to niesamowita uciążliwość - opowiada.

Marzy o nowoczesnych protezach, które pozwoliłyby mu samodzielnie funkcjonować. Dostosowywane są one indywidualnie do potrzeb danej osoby, jej stylu życia, tego czy musi pokonywać dużo schodów, czy też szybko chodzić.

- Miałem już przymiarki takiej protezy. Sztuczne kolano wyprzedzało mój ruch - rozmarza się.

Zakup jednej to koszt ok. 40 tys. zł. Sam nie jest w stanie ich kupić. Za namową znajomych rozpoczął zbiórkę pieniędzy za pośrednictwem portalu pomagam.pl. Udało mu się tam uzbierać już ponad 23 tys. zł.

- Dziękuję wszystkim za pomoc. Wierzę, że wspólnymi siłami uda się uzbierać potrzebną sumę - mówi.

Zakup protez to jednak dopiero początek. Później czeka go rehabilitacja z fizjoterapeutą. Będzie musiał nauczyć się chodzić po podłożu prostym, pochyłym i pokonywać stopnie.

Pomóc Dariuszowi można, wchodząc na portal www.pomagam.pl/dario1977rm

WIDEO: Mówimy po krakosku - odcinek 3

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, NaszeMiasto
>>> Zobacz inne odcinki MÓWIMY PO KRAKOSKU

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Materiały promocyjne partnera

Nowy taryfikator

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie