Skazana przez sąd lekarka chrzanowskiego szpitala nadal może leczyć. Prokuratura apeluje

AGNIESZKA FILIPOWICZ
fot. Paweł Wodniak
fot. Paweł Wodniak
Nie podjęła na czas decyzji o rozwiązaniu ciąży przez cesarskie cięcie, wskutek czego doszło do niedotlenienia płodu i zachłyśnięcia się wodami płodowymi i smółką. Noworodek nie przeżył.

Nie podjęła na czas decyzji o rozwiązaniu ciąży przez cesarskie cięcie, wskutek czego doszło do niedotlenienia płodu i zachłyśnięcia się wodami płodowymi i smółką. Noworodek nie przeżył. Sąd skazał ją na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery i wysłał na kurs z diagnostyki prenatalnej, ale nie zakazał wykonywania zawodu. Prokuratura już złożyła apelację od tego wyroku.

Mowa o Ewie W., lekarce z chrzanowskiego Szpitala Powiatowego. W pewną lipcową noc w 2001 roku miała dyżur, gdy 23-letnia wówczas chrzanowianka zaczęła rodzić. Do szpitala przyjechała wraz z mężem. Gdy przed godziną 23 odeszły wody płodowe (zabarwione na zielono), a młodzi małżonkowie zaczęli niepokoić się zanikaniem tętna płodu, poprosili o cesarskie cięcie. Mąż rodzącej domagał się tego kilkakrotnie. Ewa W. uznała jednak, że nie ma takiej potrzeby, a "pacjentka powinna jeszcze trochę pocierpieć".

Potem oskarżona tłumaczyła w sądzie, że mężczyźni uczestniczący przy porodzie częściej niż rodzące proszą o cesarskie cięcie. Utrzymywała, że nie było przesłanek, wskazujących, iż już około północy należało to uczynić. Dopiero nad ranem lekarka podjęła decyzję o cesarskim cięciu. Ale wtedy już było za późno. Przesunięcie tej decyzji w czasie doprowadziło bowiem - jak stwierdzili biegli - do wewnątrzmacicznego niedotlenienia dziecka połączonego z następowym zachłyśnięciem się przez niego wodami płodowymi i smółką i do jego niewydolności oddechowej. To realnie zagroziło życiu dziecka. Dość powiedzieć, że maleństwo miało zaledwie 1 punkt w skali APGAR. Było w ciężkim stanie. Po porodzie zaczęła się dramatyczna walka o życie małego Adasia.

Dziecko zawieziono do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Maleństwa nie udało się uratować. W 10 godzinie pobytu w szpitalu Adaś zmarł. Chrzanowska lekarka, oskarżona przez miejscową prokuraturę, stanęła przed oświęcimską Temidą (sąd w Chrzanowie wyłączył się od rozpoznawania sprawy).

Czy przeprowadzenie cesarskiego cięcia wcześniej mogło uratować Adasia? By to wyjaśnić, powołano kilku biegłych. Choć w ich opiniach były pewne rozbieżności, wnioski wskazywały na winę lekarki. Sąd wydał wyrok skazujący. Ewę W. skazano jednak nie za błąd lekarski, lecz za narażenie na ciężką chorobę dziecka. Dostała dwa lata w zawieszeniu na cztery. Sąd nałożył na nią grzywnę i orzekł nawiązkę na rzecz pokrzywdzonej.

Oświęcimski wymiar sprawiedliwości nie uwzględnił natomiast wniosku prokuratury, która domagała się zakazania Ewie W. wykonania zawodu na okres 5 lat. Wskazał, że sprawa dotyczy zdarzenia przed kilku lat. Przez te lata Ewa W. leczyła, bo w trakcie postępowania przygotowawczego prokuratura nie zawiesiła lekarki w wykonywaniu zawodu. A ponadto dwukrotnie umarzała postępowanie. Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie apeluje od wyroku do Sądu Okręgowego, uzasadniając to obrazą przepisów postępowania. Oświęcimska Temida uznała bowiem, że dokumentacja z przebiegu porodu jest niekompletna. Chodziło o zapisy wahań tętna płodu. - Wynika więc, że sąd wydał wyrok w oparciu o niekompletną dokumentację. W naszej ocenie w takiej sytuacji powinno się najpierw wyjaśnić, dlaczego brakuje jakichś dokumentów i gdzie one mogą ewentualnie się znajdować - argumentuje Elżbieta Jopek, zastępca prokuratora rejonowego Chrzanowie. Oskarżyciel podnosi jeszcze jedną kwestię. Mianowicie - zaniechania wyczerpującego przesłuchania przez ordynatora oddziału noworodków w szpitalu w Chrzanowie. Lekarka ta badała Adasia po porodzie. Zdaniem prokuratury, to zaniechanie ma wpływ na treść wyroku. Dodajmy, że rozpoznający sprawę sędzia Tomasz Sikora w wyroku zobowiązał lekarkę do zaliczenia kursu z diagnostyki prenatalnej celem pogłębienia wiedzy. W uzasadnieniu orzeczenia sądu można przeczytać, że dzięki kursowi Ewa W. nie będzie już nigdy bagatelizowała tak niepokojących czynników, jak wyniki badań tętna płodu. - "...dysponując poszerzoną wiedzą z tej dziedziny, podzieli się nią z koleżankami i kolegami z pracy, dzięki czemu poziom wiedzy medycznej lekarzy tegoż szpitala podwyższy się" - czytamy.

Kryzys wieku średniego. Skąd się bierze i czy dotyka wszystkich?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie