Uśpiły, ogłuszyły, poddusiły, utopiły i poćwiartowały. Wczoraj stanęły przed sądem

(WOKO)
Przed krakowskim Sądem Okręgowym rozpoczął się wczoraj proces sprawczyń jednej z najbardziej przerażających zbrodni dokonanych w ostatnich latach na terenie Małopolski - zabójstwa znanego radcy prawnego z Chrzanowa, ...

Przed krakowskim Sądem Okręgowym rozpoczął się wczoraj proces sprawczyń jednej z najbardziej przerażających zbrodni dokonanych w ostatnich latach na terenie Małopolski - zabójstwa znanego radcy prawnego z Chrzanowa, którego dokonały jego córka, konkubina i ich znajoma. 64-letni Antoni K. zaginął w połowie stycznia 2000 roku, o czym poinformowała policję jego córka, 43-letnia obecnie Katarzyna K. Jego poszukiwania nie dały rezultatów. Pod koniec 2004 roku zdarzeniem ponownie zainteresowali się policjanci z krakowskiego "archiwum X" - specjalnej grupy do rozpracowywania dawnych, niewykrytych przestępstw.

Śledztwo wykazało, że Antoni K. nie wyjechał, jak twierdziła w 2000 roku córka, w interesach do Warszawy, a został brutalnie zamordowany we własnym domu. Najpierw córka z przyjaciółką i zarazem konkubiną ojca, 41-letnią Anną G. podały mu środki nasenne. Gdy zasnął, został uderzony łomem. Morderczynie założyły mu na głowę reklamówkę i przydusiły poduszką. Dla pewności przytopiono jego głowę w wiadrze z wodą. Zwłoki zostały poćwiartowane i zapakowane w worki na śmieci. W plecakach obciążonych gruzem sprawczynie przewiozły je do Krakowa i wrzuciły do Wisły w rejonie Salwatora.

Ślady zostały zatarte przez spalenie pościeli, sprzętów domowych, ubrań i dokumentów zabitego, a Katarzyna K. poszukiwała nawet ojca w programie telewizyjnym. Wszystkim miała kierować i wydawać polecenia znajoma głównych sprawczyń mordu, krakowianka, 41-letnia Aleksandra C.-M., która w momencie śmierci ofiary miała powiedzieć do koleżanek: "Byłyście wspaniałe". W śledztwie nie przyznała się do udziału w zabójstwie. Według prokuratury, kobiety dokonały mordu z motywów zasługujących na szczególne potępienie, gdyż z chęci przejęcia dużego majątku ofiary, w tym oszczędności, lokat bankowych i nieruchomości. Zeznająca jako pierwsza w procesie, Anna G. przyznała się do zabójstwa, ale podała inny motyw swego czynu. - Antoni uzależnił mnie od siebie psychicznie już wtedy, gdy byłam na studiach. Potem, gdy nie mogłam już bez niego żyć, chciał mnie zniszczyć. Ciągle miał mi coś za złe, ciągle był niezadowolony i chciał wyrzucić mnie z domu. Gdy Ola podsunęła mi pomysł, by się go pozbyć, pomyślałam, że trzeba zakończyć ten koszmar - mówiła wczoraj beznamiętnie przed sądem Anna G. Morderczyniom grozi kara dożywocia.

Po co nam Polski Ład?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie