Małopolska zachodnia. Pielęgniarki ryzykują zdrowie i życie, by pomagać chorym. Niektóre już dwa razy przeszły COVID 19

Sławomir Bromboszcz
Sławomir Bromboszcz
Od lewej: Barbara Rożnawska- Czerwińska, Maria Stankowska, Beata Byrczek. Pielęgniarki ze Szpitala Powiatowego w Chrzanowie Archiwum prywatne
12 maja obchodzony jest w Polsce Międzynarodowy Dzień Pielęgniarki i Położnej. To niezwykle trudny i odpowiedzialny zawód, który wraz z wybuchem pandemii koronawirusa stał się jeszcze bardziej wymagający i niebezpieczny. Pielęgniarki jednak nie odchodzą od lóżek pacjentów. Z narażeniem własnego zdrowia i życia troszczą się o chorych, bo dla większości to nie tylko praca, ale także powołanie.

Kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

Młode pielęgniarki nie garną się do pracy w szpitalach

Strach, dezorganizacja i braki sprzętu - tak wyglądały pierwsze miesiące walki z koronawirusem w polskich szpitalach. Dziś sytuacja wygląda już zdecydowanie lepiej. Ten czas wiele nauczył personel medyczny oraz osoby nim zarządzające, przypomniał jednak o tym, że służba zdrowia cierpi na deficyt kadry. Średnia wieku pielęgniarek to 53 lata.

Młode pielęgniarki po studiach nie garną się do pracy w szpitalach. Pojawiają się nieliczne, część z nich została skierowana do pracy na oddziałach covidowych, by wesprzeć doświadczony personel, który jest już w wieku przedemerytalnym

- mówi Grażyna Gaj, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy Szpitalu Powiatowym w Chrzanowie.

Wiele absolwentek studiów o kierunku pielęgniarstwo nie składa wniosku o prawo wykonywania zawodu, szuka pracy w większych miastach lub w prywatnym sektorze ochrony zdrowia, a niektóre decydują się na pracę za granicą. Ta negatywna tendencja utrzymuje się od lat. Trudno będzie ją odwrócić w sytuacji, gdy jest to praca ciężka, wymagająca ogromnej wiedzy, odpowiedzialności, ciągłego kształcenia i niestety nadal w naszym kraju niedoceniana i słabo wynagradzana.

Praca z ludźmi ciężko chorymi nie jest łatwa. Trzeba być prawdziwą pasjonatką w tym zawodzie. Zapewne przez najbliższe lata nadal będziemy pracować w podwyższonym reżimie sanitarnym. Nie wiemy kiedy i za jak długo nasza praca będzie wyglądać jak przed pandemią

- dodaje Dorota Mostowik , zastępczyni Grażyny Gaj.

Covid zmienił służbę zdrowia

Praca w czasach covidu mocno się zmieniła. Pielęgniarki na oddziałach, gdzie przebywają osoby zakażone zakładają odzież i kombinezony ochronne, dodatkowo maski z filtrem i przyłbicę a także kilka par rękawiczek. Ich noszenie nie należy do przyjemności, jest w nich niewygodnie i gorąco. Przepisy pozwalają na ciągłą pracę w kombinezonach do 4 godzin. Później musi nastąpić zmiana. To spowodowało konieczność zwiększenia obsady na oddziałach covidowych, a co za tym idzie zmniejszyły się obsady pielęgniarek pracujących na innych oddziałach.

Obecnie w szpitalach przebywają głównie osoby ciężko chore, ale ludzie chorują przecież też na inne choroby niż covid i wymagają leczenia w szpitalu. Zmieniły się zasady przyjęć pacjentów i inne procedury. Wszystko po to, żeby chorym przyjmowanym do leczenia zapewnić bezpieczeństwo w czasie pobytu w szpitalu

- podkreśla Grażyna Gaj.

Obowiązuje zakaz odwiedzin chorych, pacjenci zwłaszcza starsi mają utrudniony kontakt z rodziną, często nie mają telefonu, częściej wymagają naszej pomocy i wsparcia.

Trudno ukryć łzy i emocje

Przed covidem rodziny i znajomi często odwiedzały bliskich i pomagały w opiece nad nimi. Wizyta bliskich to także nieocenione wsparcie psychologiczne. Dla wielu obecnie rozmowa z pielęgniarką to jedyny kontakt z drugim człowiekiem.

Dla koleżanek pielęgniarek pracujących na oddziałach covidowych, to bardzo trudny okres. Praca pielęgniarki wiąże się z dużym obciążeniem psychicznym. Chory człowiek, ze strachem w oczach, walczący o każdy oddech, trzymający kurczowo za rękę pielęgniarkę, to wcale nie rzadki widok. Niestety zdarzają się przypadki, że jednego dnia rozmawiamy z pacjentem, drugiego jego stan gwałtownie się pogarsza, trafia pod respirator a czasem niekiedy umiera. To ogromnie trudne dla nas, często trudno jest ukryć emocje i łzy. Najgorsza jest wtedy bezsilność i poczucie strachu przed tym jak nieprzewidywalna jest ta choroba. Nie da się przejść obojętnie obok cierpienia i śmierci

- mówi Grażyna Gaj.

Niezwykle trudne dla pracowników szpitali były pierwsze miesiące pracy w trakcie pandemii. Panował strach, dezorganizacja, brak wiedzy jak walczyć z chorobą oraz środków ochrony osobistej dla personelu. Wiele w tym temacie od tego czasu udało się poprawić, trudno jednak pozbyć się strachu. Od początku pandemii w Polsce z powodu COVID 19 zmarło ponad 130 pielęgniarek i ponad 20 położnych.

Strach będzie towarzyszył nam zawsze. Mamy w domu rodziny i dzieci, często starszych schorowanych rodziców. W ub. roku sytuacja kadrowa była niezwykle trudna. Wielu pracowników szpitala zachorowało, w większości pielęgniarki. Był to okres jesienny, kiedy jeszcze nie było szczepionek. Ta sytuacja pokazała w jakim narażeniu pracujemy. Niektórzy z nas ciężko przechodzili chorobę, narażając rodzinę i najbliższych. To często pielęgniarki, ale również inni pracownicy medyczni stawali się ofiarami hejtu i agresji.

Dziś większość personelu jest już zaszczepiona, tym samym bezpieczna, chociaż zdarzają się ponowne przypadki infekcji nawet wśród osób zaszczepionych. Osoby te jednak łagodniej przechodzą chorobę. Jeżeli cała populacja zostanie zaszczepiona na pewno problem się zmniejszy i mniej osób będzie wymagało hospitalizacji

- mówi Grażyna Gaj.

Ogólnopolski protest pielęgniarek

W środę 12 maja odbędzie się ogólnopolski protest pielęgniarek. Z uwagi na pandemię tylko przedstawiciele regionów pojadą do Warszawy. Będzie polegał na tym, że pielęgniarki w tym dniu będą pracować normalnie, jednak na znak protestu ubiorą czarne podkoszulki oraz nosić będą plakietki ze znakiem protestu. Przedmiotem protestu są między innymi błędy w procedowaniu ustawy o najniższych wynagrodzeniach pracowników medycznych, która ma trafić pod glosowanie do Sejmu. Jest ona dyskryminująca i niekorzystna dla pielęgniarek, które mają ukończone studia licencjackie.

W innych grupach zawodowych pracowników medycznych osoby z takim samym wykształceniem mają wyższe współczynniki pracy w wyliczaniu wynagrodzeń zasadniczych. Przepisy miałaby je traktować identycznie jak pracowników niemedycznych. To uderza m.in. w młode pielęgniarki, które zniechęca do pracy w zawodzie.

FLESZ - Koronawirus. Jak się przed nim uchronić

Wideo

Materiał oryginalny: Małopolska zachodnia. Pielęgniarki ryzykują zdrowie i życie, by pomagać chorym. Niektóre już dwa razy przeszły COVID 19 - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie