18 18

18.04.2014 wroclaw ewa kosieradzka nie dala sie oszukac naciagacz ksiazka telefoniczna oszust oszustwo ..fot. janusz wojtowicz / polskapresse gazeta wroclawska (© Fot. Janusz WóJtowicz / Polskapresse)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Firma Orange od ponad miesiąca nie może usunąć usterki na linii telefonicznej w centrum miasta. Bez kontaktu ze światem jest schorowana starsza pani.

Jadwiga Sikora z ulicy Karmelickiej w Wadowicach ma 90 lat i korzysta od lat z telefonu stacjonarnego. Jest schorowana, także dlatego, że w czasie ostatniej wojny pracowała przymusowo w niemieckiej fabryce amuncji. Telefon jest na co dzień jej jedynym kontaktem ze światem. Przed miesiącem zamilkł.

Sąsiedzi w imieniu staruszki zgłosili usterkę w firmie Orange w Wadowicach. Monterzy przyszli, sprawdzili telefon. - I poszli. Powiedzieli, że aparat jest sprawny, ale coś poważnego wystąpiło na linii - mówią sąsiedzi.

Najbardziej obawiają się, że coś staruszce stanie się w nocy, kiedy wszyscy w kamienicy śpią. Przez grube mury mogą nie usłyszeć wołania.

- Jak będzie się czuć gorzej, to nawet nie będzie mogła wezwać pomocy - boi się Małgorzata Olszewska, znajoma Jadwigi Sikory. Aby pomagać staruszce, przyjeżdża do Wadowic aż z Oświęcimia.

W ciągu dnia na niecałą godzinę przychodzi jeszcze pielęgniarka środowiskowa. Starszej kobiety doglądają też sąsiedzi, ale cały czas nie mogą tego robić.

Znajomi Jadwigi Sikory są oburzeni, że mimo ich interwencji staruszka nadal nie może korzystać z telefonu. - Kiedy poszłam do wadowickiego biura firmy, żeby sprawę przyspieszyć, to się dowiedziałam, że zgłoszenie jest przyjęte. "Sama naprawiać nie pójdę", powiedziała mi jedynie kobieta zza lady - opowiada znajoma staruszki. - Dziwi mnie to, bo też miałam uszkodzony telefon i zaraz mi naprawili awarię, a to jest ta sama linia - dopowiada sąsiadka Stanisława Babińska-Krawczyk. Zaznacza, że ma umowę z inną firmą. - Może to dlatego - kwituje.

Zniecierpliwieni ludzie o pomoc poprosili "Gazetę Krakowską".

Podczas interwencji dostaliśmy zapewnienie, że awaria zostanie usunięta do 20 września, czyli do minionej soboty.

- "Usterka u pani Sikory spowodowana jest rozległym uszkodzeniem linii telefonicznej w następstwie burzy. Partner techniczny sukcesywnie usuwa uszkodzenia" - odpisała nam Maria Piskier z biura prasowego Orange Polska. - "Oczywiście za okres, kiedy nie można było korzystać z telefonu, naliczymy pani Jadwidze Sikorze bonifikatę i odszkodowanie zgodnie z regulaminem świadczenia usług telekomunikacyjnych".

Wczoraj minęły dwa dni od terminu obiecanej naprawy. I co? I nic. Telefon nadal milczy. - Już nie wiemy, gdzie mamy w Orange interweniować - żali się nam Małgorzata Olszewska.

Maria Piskier też jest zdziwiona, że telefon nie działa. We wtorek ma wyjaśnić, co się stało.

Nasi rozmówcy zwracają uwagę na to, że w podobnej sytuacji jak pani Sikora mogą znaleźć się inni ludzie w podeszłym wieku.

- Tymczasem telekomunikacja wcale nie ułatwia kontaktu. Wszystko teraz załatwia się przez internet, a i tam nie ma numerów telefonu pomocy technicznej do takiej usterki - mówią.

Codziennie rano najświeższe informacje, zdjęcia i video z regionu. Zapisz się do newslettera!

Z regionu

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w Polityce Prywatności. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!